niedziela, 16 kwietnia 2023

Tego to się nie spodziewałem


Cześć,
nasze Wytyczne dla społeczności (https://blogger.com/go/contentpolicy) opisują granice między tym, co jest dozwolone, a co niedozwolone w Bloggerze.
Twój post zatytułowany „Guru jest jak Jan Paweł II...” został zgłoszony do sprawdzenia. Ten post został umieszczony za ostrzeżeniem dla czytelników, ponieważ zawiera treści o charakterze kontrowersyjnym. Jego adres to http://rapbzdury.blogspot.com/2011/04/guru-jest-jak-jan-pawe-ii.html. Przed przeczytaniem bloga/posta czytelnicy Twojego bloga muszą potwierdzić, że zapoznali się z ostrzeżeniem.

Dlaczego Twój post został umieszczony za ostrzeżeniem dla czytelników?
Sprawdziliśmy zgodność Twoich treści z naszymi zasadami dotyczącymi treści dla dorosłych. Aby dowiedzieć się więcej, wejdź na stronę z Wytycznymi dla społeczności, do której link znajdziesz w tym e-mailu.

Ostrzeżenia dodajemy do postów zawierających treści o charakterze kontrowersyjnym. Jeśli chcesz zmienić stan tego posta, zmień jego treść tak, by spełniała Wytyczne dla społeczności Bloggera. Po zaktualizowaniu treści możesz jeszcze raz opublikować posta na stronie https://www.blogger.com/go/appeal-post?blogId=8534681997144094785&postId=7327859251556730204.
Spowoduje to rozpoczęcie procesu jego weryfikacji.

Więcej informacji znajdziesz tutaj:

Warunki korzystania z usługi: https://www.blogger.com/go/terms
Wytyczne dla społeczności Bloggera: https://blogger.com/go/contentpolicy
Pozdrawiamy

Zespół Bloggera

piątek, 23 lipca 2021


Czy ludzie czytają jeszcze blogi w 2021?



poniedziałek, 5 października 2015

Scarface- Deeply Rooted [September 4, 2015]




Nie chwaląc się zbytnio i pozwalając sobie na prywatę na samym początku wpisu, to, dobre ziomy, byłem jednym z pierwszych piewców talentu Brada Jordana w polskim internecie (Young Jeezy'ego, K-Rino i paru innych pewnie też). W czasach, gdy dzieciarnia jarała się "8 Milą", Funkowym Homosapienem czy inną Peją, ja cierpliwie klarowałem zdziwionym interlokutorom na hip-hop.pl- HOUSTON, GŁUPCZE. Dla mnie Scarface to absolutne top topów wszechczasów, czemu zresztą dałem wyraz w zapomnianym już, a wartościowym wszak rankingu sprzed lat, który to nadal aktualnym jest. Jakby nie patrzeć to za wiele Scarface'a na rapbzdurach nie było mimo wszystko, czuję więc, że tę recenzję jestem mu po prostu winny. A co o nim samym?
Równa, mocna dyskografia, szacunek w przekroju całego kontynentu, silny kręgosłup moralny, niezmiennie honorowy system wartości, posiadający w życiorysie także mroczne karty, wyposażony w jedne z najlepszych strun głosowych i smykałkę do opowiadania historii, weteran południowej sceny to idealny przykład człowieka, którego królem ogłoszono i chciano dać koronę, ale on nie pofatygował się nawet na ceremonię przyznania. Dla niego ważniejsi są przyjaciele, rodzina, życie. Przeszedłby jeszcze tylko test białej rękawiczki kol. Rozenek, potrafił przyrządzić dobrą sztukę mięsa to zaklinam się, mimo mojej 100% heteroseksualności, jakby spytał, czy wyjdę za niego...
No, ale będąc już prawie całkiem poważnym, to, przy zachowaniu wszelkich proporcji, to coś mam z 1/3 Geto Boys wspólnego, obaj jesteśmy przecież w jakiś sposób weteranami sceny. Raper z wiadomo jakich względów, ja choćby dlatego, że ze świecą szukać bloga o zagranicznym rapie, który nadaje od 5 lat, na którego ludzie regularnie wchodzą, nawet jeśli wiedzą, że dalej nowego wpisu nie ma.
Jak już skończymy heheszki to cóż, czywiście, że moja długowieczność nie może się równać z tą Face'a, ale fajnie czasem sobie pomyśleć, że jestem w tym środowisku hmmm, no właśnie, głęboko zakorzeniony.



sobota, 24 stycznia 2015

Lupe Fiasco- Tetsuo & Youth [January 20, 2015]




Nikt, nawet wasz ulubiony recenzent, nie wierzył chyba w 2010, na samiuśkim początku zabaw w krytykę muzyczną, że spotkamy się w tym samym miejscu 5 lat później, a popularność rapbzdur będzie na naprawdę zadowalającym poziomie. Wszystkim fanom, krytykom konstruktywnym i destruktywnym, czyli po prostu frustratom muszę jakoś chyba podziękować. Dzięki więc, chopy. Szczególne podziękowania dla tych, którzy byli ze mną od Dnia Zero, czyli, nie ukrywajmy, dość komicznej z dzisiejszej perspektywy recenzji "Blueprint 3" króla.
Niezmiernie miło mi jest zatem otworzyć ten 5 rok funkcjonowania bloga recenzją płyty wyjątkowej.
Lupe Fiasco nie pierwszy raz jest bohaterem moich literek, była recenzja dla glamrap, była krótka apologetyczna notka na blogu, która z racji zamieszania diakrytycznego może mieć dość niefortunny tytuł. Jako wiernego fana cieszy mnie więc niezmiernie, że Lupe wrócił. Z długiej podróży, poobijany, bogatszy o wiele kopów w zad, ale jednak zwycięski. Wielki. Totalny. Ktoś postawił fajną tezę, że "Tetsuo & Youth" to takie "MBDTF" dla Lupego, co mi pozostaje innego niż podpisanie się obiema rękami?



sobota, 20 września 2014

Najbardziej przereklamowani raperzy (Pt. 2)


Często, konsekwentnie przez 3 lata od premiery pierwszej części, domagaliście się, bym kontynuował ten cykl, bo przecież hejty tak fajnie i łatwo się czyta. Stąd zapewne brak z waszej strony żądań o cokolwiek nawet zbliżonego do "Najbardziej niedocenieni", "Najbardziej uśmiechnięci" czy "Najbardziej porządni". Prawda jest taka, że jesteście zwykłymi, marnymi frustratami, podobnie zresztą jak autor tego bloga, wolicie negatywne emocje, wylewanie żółci, złośliwość, jad i za to was zresztą kumple tak bardzo cenię.
Proszę więc, oto kolejna wyselekcjonowana piątka asów, których popularności sieah albo nie rozumie, ale nienawidzi.
Oto jedna z tych serii wpisów, które powodują, że ten blog ma taki sukces, a twój jest chujowy i nikt na niego wchodzi.


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Sieah ocenia freshmanów XXL [Vol.3]




Po raz trzeci, przyjaciele, droga Rodzino Rapbzdur, przychodzi mi mierzyć się z elitarną jednostką wybraną przez profesjonalnych redaktorów prestiżowego pisma. Skoro emocje już opadły, to możemy się na spokojnie im wszystkim przyjrzeć. Wbrew obiegowym opiniom rozmaitych Januszy i Sebów to mimo wszystko całkiem mocna reprezentacja. No właśnie, po wykluczeniu Augusta Alsiny, którego nie zamierzam oceniać (znacie mój stosunek do męskiego rnb), który został takim naszym Bereszyńskim tego wpisu, zostaje nam nie mniej, nie więcej, tylko jedenastka, Mourinho pewnie ze mnie żaden, ale postaram się poustawiać chłopaków na tyle dobrze, by chociaż na Ekstraklasę byli mocni.
Ustawienie? 1-3-4-3, z 2 skrzydłowymi wspomagającymi główne żądło naszej ekipy, jednym mocno cofniętym Makelelelowatym pomocnikiem wspomagającym często pierdołowatych obrońców. Diego Sieahone wie, jak złożyć coś z niczego, bez obaw, choć być może odejdziemy odrobinę od zasady, że drużynę buduje się od tyłu.



wtorek, 29 lipca 2014

[Skromny Hołd #2] Birdman, Slim, Cash Money


Bryan "Birdman" Williams, gdy zostanie wzięty na tapetę, zazwyczaj budzi duże emocje. Jest to jedna z tych postaci, której nienawidzą praktycznie wszyscy, za wszystko. Bo nie umie rapować, bo promuje marny rap, bo wstrzymuje premiery płyt pokaźnej ilości MC's z jego stajni, bo nie płaci ludziom, którzy mu pomogli, w ostateczności dlatego, że siedzi na górze dolarów, podczas gdy twój ulubiony raper musi grać 500 koncertów rocznie, by być na zero. Możecie jednak być spokojni, wasz hejting Birdman też ma wkalkulowany i odjęty od przychodu przez jego najbardziej zdolnego i najbardziej hebrajskiego księgowego.
Paradoksem może być, biorąc to wszystko pod uwagę, fakt, że wielka kariera braci Williams (bo jest jeszcze milczący przecie Slim) rozpoczęła się od wyraźnego "nie" rzuconemu w twarz 2 przedstawicielom dużych, bogatych wytwórni, którzy chcieli chłopaków uwiązać marniutkim kontraktem. Tasujecie się, jak robi to Macklemore, potasujcie się w takim razie pod podobny wszak czyn Birdmana, nie identyczny jednak, gdyż Cash Money wyszło na tym wszystkim znacznie, znacznie lepiej niż sympatyczny Irlandczyk. Dziś jego (Birdmana, nie Irlandczyka niezmiennie sympatycznego) nazwisko warte jest 170 milionów dolarów, jeździ Bugatti za 5 milionów i nosi biżuterię za 10 i nic nie wskazuje, by jego marsz miał ktokolwiek zatrzymać. A przecież zaczynało się od typowych, szarych i smutnych blokowisk...
No, ale po kolei. Oto przed wami ukochany hip hopowiec, umiłowany filantrop, troskliwy "ojciec" (może czasem aż za bardzo?) i drzazga w dupie wszystkich truskulowców. Prześledźmy jego drogę do fortuny, od samego początku. Oczywiście przyjrzymy się też historii jego wytwórni.
UWIE W TO! (no, nie wyszło)



poniedziałek, 7 lipca 2014

Cakes Da Killa- Hunger Pangs [June 18, 2014]




Tak się ostatnio zastanawiałem, czego na rapbzdurach jeszcze nie było, jakiego nurtu jeszcze nie dotknąłem. Jak dobrze wiecie sieah żadnego tematu się nie boi, był otóż Trip Lee ze swoim chrześcijańskim światopoglądem, pojawiali się nie do końca poważni gracze jak Lil B, były legendy, był Sage Francis, były pierdoły i nieudacznicy jak Papoose, był też kilkakrotnie K-Rino i jego monumentalne historie.
Wiecie, czego jeszcze brakuje? Czegoś na tyle kontrowersyjnego, by podzielić 2 siedzących przy stole cebulaków z Polski na 3 obozy opinii. Rapu pro-aborcyjnego póki co jeszcze nie ma, ale rapera geja pełnoprawnego już mamy. Rapera który reprezentuje raczej agresywny homoseksualizm, więc nie będzie, idąc za radą dobrych chłopaków z polskich ulic, siedział ze swoim zboczeniem w domu z dala od normalnych ludzi. Frank Ocean owszem zrobił pewien wyłom, ale pełnokrwisty raper bardziej przemawia do wyobraźni.
Jeżeli masz jakieś kompleksy na punkcie gejów, to twoja ostatnia szansa by odwrócić wzrok i spierdalać w podskokach. Gej to ponoć najlepszy przyjaciel kobiet, a czy zostanie najlepszym przyjacielem blogera? Zobaczymy.



niedziela, 22 czerwca 2014

[What Went Wrong?] Część 2- O 1 Życie Za Mało



Kilka razy na tym blogu pojawił się temat AZ, rapera z Brooklynu, dobrego kumpla Nasa (do czasu), jednej z wielkich nadziei Nowego Jorku (do czasu) i autora najlepszych wersów na "Illmatic" (to akurat pozostało).
Padało tam z Waszej strony pytanie- czemu się nie udało, dlaczego Nas tak, a AZ nie, przecież ma kozackie flow, jedna liga z Kool G Rapem, któryś parodysta nawet twierdził, że AZ powinien zająć miejsce Jaya.
Zwykle się mówi, że czyjaś kariera jest zbyt obszernym tematem, by ująć to w jednym poście. W przypadku Anthony'ego Cruza tak nie jest, więc oto jedna z odpowiedzi na wasze pytania- jedno z większych rozczarowań początku nowego millenium. Dostaniecie też 5 solidnych powodów, takich trumiennych gwoździ, które pomogą wam zrozumieć, czemu Cruz przepadł.


niedziela, 8 czerwca 2014

50 Cent- Animal Ambition [June 3, 2014]





To dziwne, ale Curtis Jackson ani razu nie pojawił się jeszcze na tym blogu... Pewnym wytłumaczeniem może być fakt, że ostatni legalny materiał od niego wyszedł w 2009, a rapbzdury funkcjonują od 2010.
Dobra okazja do nadrobienia pojawia się właśnie teraz, bowiem na rynek weszła nowa studyjna płyta Goryla, która w pierwszym tygodniu ma ponoć sprzedać się w ilości... 30 tysięcy egzemplarzy ( z 5-tysięcznym marginesem błędu). Dla porównania, "Jesus Piece"- 86 tysięcy w analogicznym okresie, "Mastermind"- 179 tysięcy, a "Yeezus"... cóż, liczby nie wyglądają zbyt korzystnie dla człowieka trzęsącego hip hopem w latach 2003-2005. Na szczęście Fifciak, w odróżnieniu od takiego Ja Rule'a czy, o zgrozo, DMX'a był na tyle cwany, by rozszerzać swoją działalność także poza zwykłe wydawanie różnych jakościowo płyt z muzyką. To właśnie dzięki tym posunięciom dziś na liście Forbesa (przynajmniej tej tworzonej na potrzeby 2014 roku) znajduje się jedynie za naprawdę gigantycznymi postaciami naszego rapowego świata (Diddy, Dre, Jay, Birdman) i daleko przed Gayfishem, Rossem czy biednym tak w sumie Gejmem.
Fakt zasobności portfela Curtisa na pewno może cieszyć, gorzej natomiast z tym, co prezentuje na majku, nie pamiętam już bowiem, bym się jakimś jego trackiem jarał, od dawien dawna. Pastwienie się nad nową płytą czas więc zacząć, pastwienie niechętne, bo szkoda, że Ross, Game czy West mogą nagrywać bardzo dobre płyty, a Cenciak jakoś nie może...


sobota, 24 maja 2014

The Roots- …And Then You Shoot Your Cousin [May 19, 2014]



Tak naprawdę to pierdolę wstęp. Tak naprawdę jestem tak awangardowym twórcą, że obejdę się bez niego. Tak naprawdę zaliczyłem taką KHURWA EHWOLUCJĘ, że takowe zabiegi są dla mnie zbyt trywialne. Tak naprawdę to nie potrzebujecie recenzji, jest 2014, jestem tak zaawansowany, że wystarczy niejednoznaczny, niepokojąąąąący obrazek, a będziecie wiedzieć, o co mi chodzi.

Czy ten obrazek nie wystarczy za całą recenzję? Że co, że kiedyś było inaczej, treściwiej, a przede wszystkim kurwa normalnie?
Wypłakać się musicie gdzie indziej, ważny jest progres za wszelką cenę. Tak naprawdę zamierzam tę pierdoloną recenzję pisać jebanymi bukwami, byście zobaczyli, jak bardzo w dupie mam to, co zrobiłem w przeszłości i jak nie zależy mi na własnym dorobku.
Wszystko będzie na białym tle, literki będą różowe i będą się słitaśnie przesuwać z lewa na prawo, będę pisał wierszem klasycznym, a by zwieńczyć me dzieło to na koniec zahasłuję swojego bloga tak, by tylko wybrani mogli na niego wejść. I nikt wtedy nie powie, że stoję w miejscu.



Widzicie, że się zmieniam? WIDZICIE? WIDZICIE?????!!!!!!!!!!!


środa, 16 kwietnia 2014

Pharoahe Monch- P.T.S.D. [April 15, 2014]



Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, ile się ostatnio w moim życiu wydarzyło. Praktycznie na każdej płaszczyźnie życia, może poza orientacją seksualną, nastąpiły jakieś duże zmiany. Nie będę was zanudzał szczegółami, ale na pewno jestem dziś odrobię innym człowiekiem, niż w 2013 i nie ma to nic wspólnego z modnym ostatnio, potwornym, acz niestety lekceważonym Heartbleedem, przez którego to nie dalej niż 2 dni temu poleciał mój dyrektor.
W tzw. międzyczasie trzymałem jednak rękę na pulsie, słuchałem nowości, wiem mniej więcej, co oferują sobą ewentualni tegoroczni freszmeni, którzy to na pewno doczekają się postu przy okazji nominacji, możecie więc być spokojni o aktualność newsów spotykanych na tej stronie. Zmuszony też jestem do słuchania radia w firmie, przez co jestem na bieżąco z hiciorami bardziej uniwersalnymi, niż smęcenia murzynów, a "życie jest małą ściemniarą" stało się niejako naszym korporacyjnym hymnem.
Cieszę się też, że zaglądacie tutaj mimo tego, że dawno nie było żadnego wpisu, a komentarze są publikowane po tygodniu.
Tyle tytułem koniecznego, wydaje mi się, wstępu, może teraz odrobina o tym, co wybudziło mnie z letargu.
Oczywiście był to "Mastermind", była to również nowa płyta Mobb Deep, która nieznacznie przegrała wyścig o recenzję z Monchem i chyba mimo wszystko udany "Oxymoron", który jednak pokazał, że robienie ze Schoolboya nadziei całego wybrzeża może być odrobinę na wyrost... Warto też zauważyć wysyp komentarzy na każdy temat od szykującego comeback 50 Centa, niemniej nie mogę powiedzieć, by 2014 póki co mnie czymś poważnym zaskoczył. Zajmijmy się więc rzeczami, które swoją jakość mają niejako wpisaną w geny. Pharoahe Monch, bo o nim mowa, to już weteran podziemia, a jego "PTSD", wg samego rapera, to kontynuacja udanego "W.A.R." (którego miałem okazję, w formie dość niestandardowej, recenzować [tutaj]).
Jako stali bywalcy doskonale wiecie, że Monch zawsze był przeze mnie wysoko ceniony, zarówno za teksty, jak i warsztat, bardzo ucieszyłem się więc, że i tym razem dostarczył wartościowy materiał.

niedziela, 29 grudnia 2013

Zagadka noworoczna [Marny wypełniacz vol. 3]


Wyjątkowo uciążliwe zadanie przesłuchania płyty duetu Esoteric & Stu Bangas natchnęło mnie do zmajstrowania kolejnego wypełniacza. Nowy, poważny wpis pojawi się dopiero za rok (taki suchar, jaki zawsze pada podczas durnych rozmów w biurze, kwitowany przez wszystkich fałszywym "łohoho"), tymczasem jednak stawiam przed wami poważne zadanie- powiedzcie, kogo przedstawia zamieszczony poniżej obrazek oraz powiedzcie, czy osoba na nim pokazana wydaje się zadowolona z życia...
Historia tego pana, jak to zwykle bywa na rapbzdurach, prezentuje swoją konkluzją ważny życiowo morał.


wtorek, 12 listopada 2013

20 utworów, które zawsze mam na Ipodzie... [Kibol Enhanced Edition]

Druga część cyklu o tym, co na sprzęcie przenośnym mogą, hipotetycznie, mieć nietypowi osobnicy...
Jak zapewne już wiecie, dobre chłopaki znowu zrobiły rozpierduchę patriotyczną w centrum 38-milionowego państwa w Europie. Jakoś za zachodnią granicą 3 października nie było słychać o żadnych burdach z okazji rocznicy zjednoczenia, a mają tam tyle samo powodów, by nienawidzić komunistów, co Polaczki. Ale nie, Polaczki świętują w najlepsze- a jak się najlepiej świętuje? Dając komuś w mordę! Setnie na pewno by się panowie bawili, jakby nie natręci w mundurach, którzy zawsze znajdują się tam, gdzie są najmniej potrzebni i zawsze wyłapują jedynie tych niewinnych. HWDP!!! JP na 100%!!
Idę w sukurs chłopaczynom, które teraz niesłusznie oglądają świat zza krat i wypisuję 20 ciekawych kawałków wyrażających sprzeciw wobec służb porządkowych i nie tylko, oczywiście kawałków mniej oczywistych, niż jakieś tam N.W.A. czy KRS.



poniedziałek, 28 października 2013

Jak Oni Śpiewali [Vol. 2]

Obiecana druga część cyklu nadeszła...
Jak w przypadku Kanyego nie będzie to (zawsze) koniecznie stricte recenzenckie spojrzenie na płyty Nasa, wcisnąłem też sporo zebranych z doświadczenia i internetu ciekawostek, szerszego spojrzenia na karierę Nasira i wszystkiego tego, co na niego przez te już ponad 20 lat wpływało.
Jako, że treść tym razem wzbogacona w multimedia, to nie polecam otwierania tego wpisu na telefonach, chyba, że przez wi-fi.
Spis treści jest oczywiście interaktywny, więc możecie sobie skakać do woli.
No, to zaczynajmy...



piątek, 25 października 2013

Moja kolekcja [marny wypełniacz #2]


Paru z was bardzo chciało, bym zamieścił tutaj zdjęcie swojej kolekcji płyt. O ile zwykle nie przyjmuję zleceń od anonimów, to tym razem chodziło wam zapewne o coś bardziej perfidnego- sieah nie kupuje tak naprawdę płyt, zdemaskujmy go.
Otóż:
a) kupuję
b) sprawia mi to dalej radość
c) ale miejsca powoli zaczyna brakować, co zobaczycie zresztą na załączonym obrazku.

Oto ona więc, liczba to 1019 i dalej rośnie.
Musiałem zebrać je w jedno miejsce i zastawić ulubioną szafę.





czwartek, 24 października 2013

Prezent na Gwiazdkę? [marny wypełniacz #1]


Na początek-jak wiecie istnieje narzędzie, które pozwala sprawdzić, jaka fraza wpisana w wyszukiwarce sprowadziła kogoś na waszą stronę. Oto kilka ciekawych wyrażeń, dzięki którym ludziska trafili na rapbzdury, w nawiasach oczywiście moje komentarze:

- vimeo.com/75317284 (link do klipu "Hold On, We're Going Home" Drake'a)
- rick ross klawisz
- onkel tom (?)
- vinsanity syn ubeka o co chodzi (????)
- trill co to znaczy (#sieah #pwn)
- nagramy coś wierzę (beka)
- ten typ mes katuje stare płyty (wtf)
- summer papania (jakiś lachon z Fear Factor)
- króla nastolatków choć był majk na kołku (?)
- how to rozjebać ns bitcha
- po co przychodzą do niego bronsom i starszy pan (fragment testu gimnazjalnego)
- kulfon mam cie naprawde dosc (e tam, spoko był Kulfon)
- gil z nosa
- jean reno popek
- gang aryjski (whoa)
- winnetou i inczu-czuna (propsy)
- słuchaj robert lewandowski żarty się skończyły! london calling:) (wpis Wojciecha Szczęsnego na facebooku bodajże, no i we wtorek się skończyły faktycznie)
- polak cebulak (jes, moje ulubione określenie)
- pancze so jak kogz tekst (podejrzewam, że to jakaś przeróbka Erdo)
- to dla bitu zwolenników hip hopowych fanatyków nowa liryka (że co kurwa)
- vinsanity syn ubeka (drugi raz, hmm)
- wkręceni (high life) doda youtube (jakiś song Dorotki, sprawdziłem, klasyk)
- w jaki sposób negoro sfałszował (też jakiś tekst gimnazjalny)
- ma premiere orgie xvideos (wiadomo)
- ostr psychofan (dobrze trafił ten ktoś)
- (po raz trzeci) vinsanity syn ubeka
- co to znaczy twerk (#sieah #pwn)
- dominująca żona (no już bez przesady, lubię jak ma pejczyk, ale to rzadko)
- na łazarskim rejonie (i zaraz po) na łazarskim rejonie tekst

A co do tematu wpisu, to nadchodzi taki okres w życiu każdego cebulaka, gdy dostaje od rodziny niezręczne pytania: co ci kupić? Niezręczne tym bardziej, że ja nie wierzę specjalnie w to, że 2000 lat temu jakaś istota eteryczna raczyła zstąpić do niegodnych i przekazać mesjasza w niepokalanym geście przypominającym tak znienawidzone przez kościół katolicki in vitro.
No, ale co zrobić, 12 potraw chciałoby się jednak przyjąć w siebie...
Książka jako prezent? Czemu nie? Wg mnie zarówno te tradycyjnie wydawane, jak i elektronicznie są STANOWCZO za drogie w porównaniu do cen w innych krajach, ale sztuka czytania warta jest czasem tych kilkudziesięciu złotych.
Dopiero dziś zauważyłem, że przegapiłem ważną premierę na rynku wydawniczym i odpowiedź na powyższe, prezentowe pytanie mam już gotową. Teraz wypada czekać, aż ktoś go w końcu zada...





czwartek, 17 października 2013

Danny Brown- Old [08.10.2013]



Myślicie sobie- łatwo być recenzentem, krytykiem, mądrzyć się na blogu albo innym Glamrapie, przecież każdy tak może!!! A was nie ma tam, wśród ulubionych i cenionych redaktorów, tylko dlatego, że celowo nie dopuszczają niepokornych, bajecznie zabawnych ludzi z wyłącznie własnym zdaniem takich jak wy. Zresztą nie chce wam się, macie wyjebane, jesteście zbyt dużymi luzakami, by się produkować, przeczytają was w końcu tylko gimbusy, a wy, poważni ludzie, z takim gremium zadawać się nie chcecie. Spróbujcie jednak czasem, dla siebie, napisać recenzję takiej płyty jak "Old", może zrozumiecie, że nie zawsze w tym zawodzie bywa łatwo.
Każdy w Polszy zna się na polityce, medycynie, rapie no i oczywiście na piłce nożnej. Kto z trójki Piotr Gliński-Adam Nawałka-Dick Advocaat zostanie selekcjonerem dowiemy się już zapewne niedługo, z tydzień po nieuniknionym oklepie na Wembley, natomiast kto z trójki internetowych bożków Danny Brown-Lil B-Joey Bada$$ zostanie ulubionym raperem sieaha- to info, potwierdzone of kors, dostaniecie już dziś. 

środa, 9 października 2013

2 Chainz- B.O.A.T.S. II: Me Time [10.09.2013]



Podchodząc do tworzenia niniejszej recenzji zastanawiałem się, czego tak naprawdę nie można zarzucić 2 Chainzowi?
Zabił hip hop? Zabił.
To przez niego nikt nie chce kupować Evidence'a i podobnej jemu chujni? Przez niego (m.in.).
Jest brzydki? Niezależne, siadające przy sikaniu źródła odpowiadają twierdząco.
Zarabia na lemingach? Zarabia.
Dobrze zarabia na tych lemingach, osiągając złoto debiutem? Dobrze.
Traktuje kobiety przedmiotowo? Traktuje.
Kobiety nadają się tylko do seksu i garów? Nie mogę odpowiedzieć niestety bez konsekwencji.
Rapuje tylko o laskach i kasie? Przecież nie jest OSTR'em, więc tak, rapuje.
Nie ma zasadniczo żadnego talentu, ani tekściarskiego, ani warsztatowego? Nie ma.
Mówi otwarcie o tym, że rapuje o owej kasie jak Tede? Mówi, więc dzieli #1 z Tas De Fleią.
Nie jest królem g-funku jak Mes? Nie jest.
Jego zasób słownictwa potrzebuje, cytując klasyka, ubogacenia? Potrzebuje.
Jest już starą pierdołą i świruje Freshmana? Jest, świruje.
Zabiera sprzedaż Chiefowi Keefowi, przez co wytwórnia tamtego spuści? Zabiera.
Cóż, jakby to CzuCzejn, jak raczy wymawiać moja luba, zdecydował pewnego razu się cofnąć w czasie do lat dawnych i cisnąć kamieniem w odpowiedzi na apel o wykonanie owej czynności przez osobę bez grzechu, to zapewne w kontrze otrzymałby od Bozi najcięższym menhirem w cymbał. Odpowiedzią na jego oskarżenie o źdźbło w oku innego murzyna musiałaby być dorodna sekwoja w jego własnym. Można się pocieszać jedynie tym, że zyski ze swoich płyt musi dzielić z Ludacrisem.
Pytanie, na które nie tak łatwo będzie udzielić odpowiedzi- to czy 2 Chainz jest głupi? Z zaznaczeniem, że nie chodzi o poziom tekstów, ale o ogarnięcie życiowe, bowiem zarabia on więcej niż twój ulubiony raper, niuskulowy, oldskulowy, truskulowy, rurkowy, hipsterski i każdy inny...



wtorek, 24 września 2013

[#1] So, September 11th marks the era forever


Jest wiele rzeczy, które mogłem w życiu zrobić lepiej, dokładniej, efektowniej. Jak tak patrzę na rok 2010, na 2009 czy 2007 to wiem, że mnóstwo spraw zawaliłem, zostawiłem na, nigdy niezdający egzaminu, ostatni dzień, zaniedbałem lub zaniechałem. Mogłem żyć bardziej intensywnie, w innych momentach z kolei w porę mogłem przystopować i obserwować świat zza firanki.
Brakowało mi jednej rzeczy- perspektywy, doświadczenia, zdolności wyciągania wniosków z błędów, które popełniałem po raz pierwszy i błędów innych osób.
Jestem przekonany, że raperzy mają równie sporo takich mądrości "po szkodzie" i dlatego właśnie wskrzeszam porzucony cykl- ku przestrodze i w celach edukacyjnych, by rozliczyć obietnice, prześledzić wzloty i upadki, no i ogólnie dla tych rozczarowanych zamknięciem tamtej serii.
Przyjrzymy się więc temu, czym ekscytowały się drzewiej hip hopowe niusiarnie w USA, konkretnie to we wrześniu odpowiednio 1998, 2003 i 2008 roku.