poniedziałek, 7 lipca 2014

Cakes Da Killa- Hunger Pangs [June 18, 2014]




Tak się ostatnio zastanawiałem, czego na rapbzdurach jeszcze nie było, jakiego nurtu jeszcze nie dotknąłem. Jak dobrze wiecie sieah żadnego tematu się nie boi, był otóż Trip Lee ze swoim chrześcijańskim światopoglądem, pojawiali się nie do końca poważni gracze jak Lil B, były legendy, był Sage Francis, były pierdoły i nieudacznicy jak Papoose, był też kilkakrotnie K-Rino i jego monumentalne historie.
Wiecie, czego jeszcze brakuje? Czegoś na tyle kontrowersyjnego, by podzielić 2 siedzących przy stole cebulaków z Polski na 3 obozy opinii. Rapu pro-aborcyjnego póki co jeszcze nie ma, ale rapera geja pełnoprawnego już mamy. Rapera który reprezentuje raczej agresywny homoseksualizm, więc nie będzie, idąc za radą dobrych chłopaków z polskich ulic, siedział ze swoim zboczeniem w domu z dala od normalnych ludzi. Frank Ocean owszem zrobił pewien wyłom, ale pełnokrwisty raper bardziej przemawia do wyobraźni.
Jeżeli masz jakieś kompleksy na punkcie gejów, to twoja ostatnia szansa by odwrócić wzrok i spierdalać w podskokach. Gej to ponoć najlepszy przyjaciel kobiet, a czy zostanie najlepszym przyjacielem blogera? Zobaczymy.



niedziela, 22 czerwca 2014

[What Went Wrong?] Część 2- O 1 Życie Za Mało



Kilka razy na tym blogu pojawił się temat AZ, rapera z Brooklynu, dobrego kumpla Nasa (do czasu), jednej z wielkich nadziei Nowego Jorku (do czasu) i autora najlepszych wersów na "Illmatic" (to akurat pozostało).
Padało tam z Waszej strony pytanie- czemu się nie udało, dlaczego Nas tak, a AZ nie, przecież ma kozackie flow, jedna liga z Kool G Rapem, któryś parodysta nawet twierdził, że AZ powinien zająć miejsce Jaya.
Zwykle się mówi, że czyjaś kariera jest zbyt obszernym tematem, by ująć to w jednym poście. W przypadku Anthony'ego Cruza tak nie jest, więc oto jedna z odpowiedzi na wasze pytania- jedno z większych rozczarowań początku nowego millenium. Dostaniecie też 5 solidnych powodów, takich trumiennych gwoździ, które pomogą wam zrozumieć, czemu Cruz przepadł.


niedziela, 8 czerwca 2014

50 Cent- Animal Ambition [June 3, 2014]





To dziwne, ale Curtis Jackson ani razu nie pojawił się jeszcze na tym blogu... Pewnym wytłumaczeniem może być fakt, że ostatni legalny materiał od niego wyszedł w 2009, a rapbzdury funkcjonują od 2010.
Dobra okazja do nadrobienia pojawia się właśnie teraz, bowiem na rynek weszła nowa studyjna płyta Goryla, która w pierwszym tygodniu ma ponoć sprzedać się w ilości... 30 tysięcy egzemplarzy ( z 5-tysięcznym marginesem błędu). Dla porównania, "Jesus Piece"- 86 tysięcy w analogicznym okresie, "Mastermind"- 179 tysięcy, a "Yeezus"... cóż, liczby nie wyglądają zbyt korzystnie dla człowieka trzęsącego hip hopem w latach 2003-2005. Na szczęście Fifciak, w odróżnieniu od takiego Ja Rule'a czy, o zgrozo, DMX'a był na tyle cwany, by rozszerzać swoją działalność także poza zwykłe wydawanie różnych jakościowo płyt z muzyką. To właśnie dzięki tym posunięciom dziś na liście Forbesa (przynajmniej tej tworzonej na potrzeby 2014 roku) znajduje się jedynie za naprawdę gigantycznymi postaciami naszego rapowego świata (Diddy, Dre, Jay, Birdman) i daleko przed Gayfishem, Rossem czy biednym tak w sumie Gejmem.
Fakt zasobności portfela Curtisa na pewno może cieszyć, gorzej natomiast z tym, co prezentuje na majku, nie pamiętam już bowiem, bym się jakimś jego trackiem jarał, od dawien dawna. Pastwienie się nad nową płytą czas więc zacząć, pastwienie niechętne, bo szkoda, że Ross, Game czy West mogą nagrywać bardzo dobre płyty, a Cenciak jakoś nie może...


sobota, 24 maja 2014

The Roots- …And Then You Shoot Your Cousin [May 19, 2014]



Tak naprawdę to pierdolę wstęp. Tak naprawdę jestem tak awangardowym twórcą, że obejdę się bez niego. Tak naprawdę zaliczyłem taką KHURWA EHWOLUCJĘ, że takowe zabiegi są dla mnie zbyt trywialne. Tak naprawdę to nie potrzebujecie recenzji, jest 2014, jestem tak zaawansowany, że wystarczy niejednoznaczny, niepokojąąąąący obrazek, a będziecie wiedzieć, o co mi chodzi.

Czy ten obrazek nie wystarczy za całą recenzję? Że co, że kiedyś było inaczej, treściwiej, a przede wszystkim kurwa normalnie?
Wypłakać się musicie gdzie indziej, ważny jest progres za wszelką cenę. Tak naprawdę zamierzam tę pierdoloną recenzję pisać jebanymi bukwami, byście zobaczyli, jak bardzo w dupie mam to, co zrobiłem w przeszłości i jak nie zależy mi na własnym dorobku.
Wszystko będzie na białym tle, literki będą różowe i będą się słitaśnie przesuwać z lewa na prawo, będę pisał wierszem klasycznym, a by zwieńczyć me dzieło to na koniec zahasłuję swojego bloga tak, by tylko wybrani mogli na niego wejść. I nikt wtedy nie powie, że stoję w miejscu.



Widzicie, że się zmieniam? WIDZICIE? WIDZICIE?????!!!!!!!!!!!


środa, 16 kwietnia 2014

Pharoahe Monch- P.T.S.D. [April 15, 2014]



Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, ile się ostatnio w moim życiu wydarzyło. Praktycznie na każdej płaszczyźnie życia, może poza orientacją seksualną, nastąpiły jakieś duże zmiany. Nie będę was zanudzał szczegółami, ale na pewno jestem dziś odrobię innym człowiekiem, niż w 2013 i nie ma to nic wspólnego z modnym ostatnio, potwornym, acz niestety lekceważonym Heartbleedem, przez którego to nie dalej niż 2 dni temu poleciał mój dyrektor.
W tzw. międzyczasie trzymałem jednak rękę na pulsie, słuchałem nowości, wiem mniej więcej, co oferują sobą ewentualni tegoroczni freszmeni, którzy to na pewno doczekają się postu przy okazji nominacji, możecie więc być spokojni o aktualność newsów spotykanych na tej stronie. Zmuszony też jestem do słuchania radia w firmie, przez co jestem na bieżąco z hiciorami bardziej uniwersalnymi, niż smęcenia murzynów, a "życie jest małą ściemniarą" stało się niejako naszym korporacyjnym hymnem.
Cieszę się też, że zaglądacie tutaj mimo tego, że dawno nie było żadnego wpisu, a komentarze są publikowane po tygodniu.
Tyle tytułem koniecznego, wydaje mi się, wstępu, może teraz odrobina o tym, co wybudziło mnie z letargu.
Oczywiście był to "Mastermind", była to również nowa płyta Mobb Deep, która nieznacznie przegrała wyścig o recenzję z Monchem i chyba mimo wszystko udany "Oxymoron", który jednak pokazał, że robienie ze Schoolboya nadziei całego wybrzeża może być odrobinę na wyrost... Warto też zauważyć wysyp komentarzy na każdy temat od szykującego comeback 50 Centa, niemniej nie mogę powiedzieć, by 2014 póki co mnie czymś poważnym zaskoczył. Zajmijmy się więc rzeczami, które swoją jakość mają niejako wpisaną w geny. Pharoahe Monch, bo o nim mowa, to już weteran podziemia, a jego "PTSD", wg samego rapera, to kontynuacja udanego "W.A.R." (którego miałem okazję, w formie dość niestandardowej, recenzować [tutaj]).
Jako stali bywalcy doskonale wiecie, że Monch zawsze był przeze mnie wysoko ceniony, zarówno za teksty, jak i warsztat, bardzo ucieszyłem się więc, że i tym razem dostarczył wartościowy materiał.

niedziela, 29 grudnia 2013

Zagadka noworoczna [Marny wypełniacz vol. 3]


Wyjątkowo uciążliwe zadanie przesłuchania płyty duetu Esoteric & Stu Bangas natchnęło mnie do zmajstrowania kolejnego wypełniacza. Nowy, poważny wpis pojawi się dopiero za rok (taki suchar, jaki zawsze pada podczas durnych rozmów w biurze, kwitowany przez wszystkich fałszywym "łohoho"), tymczasem jednak stawiam przed wami poważne zadanie- powiedzcie, kogo przedstawia zamieszczony poniżej obrazek oraz powiedzcie, czy osoba na nim pokazana wydaje się zadowolona z życia...
Historia tego pana, jak to zwykle bywa na rapbzdurach, prezentuje swoją konkluzją ważny życiowo morał.


wtorek, 12 listopada 2013

20 utworów, które zawsze mam na Ipodzie... [Kibol Enhanced Edition]

Druga część cyklu o tym, co na sprzęcie przenośnym mogą, hipotetycznie, mieć nietypowi osobnicy...
Jak zapewne już wiecie, dobre chłopaki znowu zrobiły rozpierduchę patriotyczną w centrum 38-milionowego państwa w Europie. Jakoś za zachodnią granicą 3 października nie było słychać o żadnych burdach z okazji rocznicy zjednoczenia, a mają tam tyle samo powodów, by nienawidzić komunistów, co Polaczki. Ale nie, Polaczki świętują w najlepsze- a jak się najlepiej świętuje? Dając komuś w mordę! Setnie na pewno by się panowie bawili, jakby nie natręci w mundurach, którzy zawsze znajdują się tam, gdzie są najmniej potrzebni i zawsze wyłapują jedynie tych niewinnych. HWDP!!! JP na 100%!!
Idę w sukurs chłopaczynom, które teraz niesłusznie oglądają świat zza krat i wypisuję 20 ciekawych kawałków wyrażających sprzeciw wobec służb porządkowych i nie tylko, oczywiście kawałków mniej oczywistych, niż jakieś tam N.W.A. czy KRS.