poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Sieah ocenia freshmanów XXL [Vol.3]




Po raz trzeci, przyjaciele, droga Rodzino Rapbzdur, przychodzi mi mierzyć się z elitarną jednostką wybraną przez profesjonalnych redaktorów prestiżowego pisma. Skoro emocje już opadły, to możemy się na spokojnie im wszystkim przyjrzeć. Wbrew obiegowym opiniom rozmaitych Januszy i Sebów to mimo wszystko całkiem mocna reprezentacja. No właśnie, po wykluczeniu Augusta Alsiny, którego nie zamierzam oceniać (znacie mój stosunek do męskiego rnb), który został takim naszym Bereszyńskim tego wpisu, zostaje nam nie mniej, nie więcej, tylko jedenastka, Mourinho pewnie ze mnie żaden, ale postaram się poustawiać chłopaków na tyle dobrze, by chociaż na Ekstraklasę byli mocni.
Ustawienie? 1-3-4-3, z 2 skrzydłowymi wspomagającymi główne żądło naszej ekipy, jednym mocno cofniętym Makelelelowatym pomocnikiem wspomagającym często pierdołowatych obrońców. Diego Sieahone wie, jak złożyć coś z niczego, bez obaw, choć być może odejdziemy odrobinę od zasady, że drużynę buduje się od tyłu.





...Spis treści...


1. Napastnicy. Ręce Boga.

2. Pomocnicy. Tiki Taka na chociaż 1:4.

3. Obrońcy. Pressing Iwańskiego.

4. Bramkarz. Mareczku ty to tylko piłki wykopuj do przodu.














Napastnicy



They made a list about Chicago rappers and they skipped me

Na pierwszy rzut pójdzie Vic Mensa. Chłopak nagrał zdecydowanie najlepszy materiał ze wszystkich omawianych tu młokosów. Mensa nie jest kontrowersyjny, nie będzie raczej ulubieńcem TMZ, ale swoje ma do powiedzenia. Mimo, że "Innanetape" jest dokładnie tym, czyli jedynie kolejnym mixtejpem z internetu, to ma szansę być najbardziej wartościowym lirycznie projektem z Chicago od czasów "Be" Commona. Sam projekt pomyślany jest wybornie, gustownie dobrani goście (w tym dobry kolega Mensy, Chance The Rapper), dobra mieszanka rozkminy nad Chirakiem i letnich, niezobowiązujących, przekornych gadek w sam raz na aktualną pogodę, znani producenci robiący swoje. Krótko mówiąc- świetny balans, wyważenie każdego możliwego rodzaju rapu. Ciężko cokolwiek temu projektowi zarzucić, natomiast łatwo daje się zauważyć tutaj autentyczne emocje i chęć wyrwania się z nieciekawego środowiska.
Być może szkoda, że odrzucił ofertę Def Jam, boję się, że zniknie bez śladu w najbliższych latach. Talent pierwszego sortu, właściwie niepotrzebujący już żadnego szlifu. Jest chłopak wszechstronny, dam go więc na prawe skrzydło, z zachętą do zmian pozycji, niczym Robben Arjen. Do boju łysy.

Oceny- "Innanetape"- 4,5/5




Angels, demons; shit I got one on each shoulder

W napadzie również, na lewym skrzydle, zobaczymy kiwającego frajerów niczym Ronaldinho za najlepszych czasów, kolejnego reprezentanta midwestu, tym razem z Michigan. Jon Connor, choć nie ogra pewnie Terminatora, ma na swoim koncie już kilka projektów i został dostrzeżony przez nie byle kogo. Alex Ferguson rapu, Dr. Dre zapisał go do Aftermath i można powiedzieć, że przed niemłodym już chłopakiem (rok młodszy od waszego ulubionego recenzenta) kariera stoi otworem. Czy przejście do Aftermath okaże się w przyszłości syndromem Bebe, czy może Connor rozwinie się jak CR7- pogadamy za 5 lat.
A co ma syn Sary do przekazania? Wiele. Nie sądzę, by Flint było równie hardkorowe, co Czikago, ale na projektach rapera możemy usłyszeć wiele gorzkich i smutnych historii prosto z betonowej dżungli. Na pewno jest bardzo poważnym człowiekiem, choć nie brakuje mu też czasami luzu (Nice 2 Meet U, 2 Week Notice, The Porn Song). Podobnie jak Mensa jest narratorem życia, społeczeństwa, szukającym miejsca dla siebie na tle strzelanin, problemów rodzinnych i knowań polityków. W odróżnieniu od kolegi z Chicago potrzebuje może jeszcze odrobiny szlifu, ale również jest talentem pierwszego sortu niczym "Dżejms" Rodriguez, piszącym dobre, ciekawe teksty, mającym charyzmę, świetny głos i dobre flow. Szkoda co prawda, że w jednym z kawałków dissuje blogerów, ale pocieszam się, że każdy napastnik to menda i egoista. Wiele szalonych rajdów z lewej strony będzie wchodziło na wasze pole karne, koledzy.

Oceny-
"Salvation"- 4/5
"Unconscious State "- 4/5




Nigga ain't no getting money on that conscious shit,
I'mma just load my gat on some survival shit

W środeczku, na szpicy, umiejscawiam kolegę, któremu daję kredyt zaufania i jednocześnie świadomość, że ma wiele do udowodnienia. Isaiah to bowiem w krótkiej linii raper czerpiący dość sporo z dorobku Kendricka, stylówka, modulacja głosu, nawet tematyka, słowem na całym "Cilvia Demo" można się doszukać wpływów najbardziej fejmowego membera TDE.
Nie zmienia to faktu, że tekściarzem Rashad jest bardzo dobrym, warsztat ma na poziomie co najmniej europejskim, może jeszcze nie gotowym na finał Ligi Mistrzów, ale w półfinale LE jest w stanie ustrzelić jakiemuś Mariuszowi Pawełkowi hat-tricka.
Oczywiście mnie kupił obroną dirty southu w "Modest", słuchaniem debiutu Outkast i, co oczywiste, hołdem dla Webbiego i hołdem dla jednego z najlepszych w historii w "Brad Jordan".
Jest w Isaiahu coś ciekawego, nie udało mi się do końca tego wydobyć i określić, co to jest, ale w tym pomogą zapewne przyszłe wydawnictwa.
W środku napadu chciałbym kogoś, kto znajdzie się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu, by dołożyć nogę, zastawić się. Kogoś, kto raczej znajdzie miejsce między drwalami z obrony rywala, puści siatę jakiemuś Van Buytenowi i przelobuje ręcznik stojący w bramce. Isaiah pokazał odrobinę mniejszą wszechstronność niż Connor i Mensa, dlatego nie wystawię go na skrzydła, ale, by była jasność, ODROBINĘ mniejszą. Nie ma też raczej na swoim mikstejpie żadnego tekstu, przy którym kopara mogłaby opaść, a rywale ze skrzydeł owszem.
Jego inklinacje do poruszania tematów uprzedzeń rasowych i jednocześnie niestawania się pretensjonalnych kaznodzieją na szczęście dobrze wróży na przyszłość.

Oceny-
"Cilvia Demo"- 4/5


Powrót do spisu treści.


Pomocnicy.



Chance, acid rapper, soccer, hacky sacker,
Cocky khaki jacket jacker,
Slap-happy faggot slapper

Hmmm, dziwny jest to raper, nie dałbym mu raczej środka pola, bo raz, że narkus, zgubi piłkę i potknie się przygłup o własne nogi, zacznie się wracać w złą stronę i jeszcze sprokuruje spalonego przy okazji ewentualnej kontry.
Na skrzydle też niby odpowiedzialna robota, ale ok, damy kogoś mocnego na jego stronę by naprawiał jego nieuniknione błędy.
Tak, Chance to na pewno ciekawe indywiduum, zdecydowanie nie jest to poważny tekściarz przejęty losem świata, na "Acid Rap", swoim jedynym jak dotąd poważnym i dostrzeżonym przez media projekcie jawi się jako wiecznie upalony dobrym towarem pięknoduch i poza "Acid Rain" żadnych rozkmin tam nie znajdziemy. Nie przekonuje mnie też do końca jego flow i zwłaszcza głos... Coś magicznego jednak w tym wszystkim jest, być może spójność, zwartość materiału, który, choć w gęstych oparach z blanta, to jednak świetnie ciągnie się powoli i pogodnie od pierwszego do ostatniego kawałka. Wg mnie Chance ma mniejszy talent niż jego dobry ziom Mensa, ale talent do robienia fajnych płyt, do wybierania właściwych songów, układania ich w świetne projekty ma równie duży, parę razy nawet zdarzało mu się fajnie pocisnąć (Cocoa Butter Kisses, Favorite Song)
Nie palę ostatnio zbyt dużo, być może dlatego "Acid Rap" nie skłonił mnie do wystawienia ołtarzyka, jak co poniektórych kolegów ze ślizgu, ale nie odmawiam temu mikstejpowi wartości rozrywkowej. Naprawdę chciałbym usłyszeć wspólny projekt Chance-Childish.
Diego Sieahone nie ma bynajmniej zamiaru pozbywać się tego cudaka ze swojej jedenastki, niemniej będzie się mu bacznie przyglądać...

Oceny-
"Acid Rap"- 4/5




Kendrick Lamar is just a weirdo rapper

Na środek pola potrzebujemy charakternego zawodnika, twardziela, boiskowego zabijakę, takiego typowego polaka cebulaka Janusza Cantonę, który nie tylko potrafi dobrze podać na 10 metrów i nie wywrócić się przy tym, ale i przypierdolić w cymbał co bardziej krewkim przeciwnikom. Mamy w naszej ekipie przedstawicieli twardej szkoły futbolu, jednak najlepszy materiał z nich wszystkich nagrał Troy Ave. Ma też temperament, swadę, zadziorność, którą pokazuje w wywiadach, w których ciśnie po wielkich tego świata bez żadnych oporów. Jeśli szukaliśmy kapitana ekipy, którego poślemy na konferencję prasową po piątym 0:4 z rzędu, to właśnie go znależliśmy.
Kolega jest z kolebki rapu, nowojorskiego Brooklynu i wzorem najlepszych z tego właśnie rejonu zaprosił na featuring... 2 Chainza. Nie będziemy jednak złośliwi i powiemy, że początek "New York City: The Album" to autentycznie brudny klimat lat 90-tych w Wielkim Jabłku. Potem bywa różnie, ale jakiś tam poziom jest utrzymany. Przede wszystkim plus za to, że nagrywa storytellingi, jeden z najbardziej zaniedbywanych przez raperów odłamów sztuki tekściarstwa.
Jest to na pewno uliczny raper, robiący dobry użytek ze swojego zmysłu obserwacji (jest taki), nieobca jest mu też zdolność różnicowania klimatu na swoich płytach. Nie ma się co oszukiwać, jego album nie jest bynajmniej jakimś nowym "Illmatikiem", ale przy dobrym kierowaniu swoją karierą ma szansę chłopak na wybicie się.
Widać u niego fascynację 50 Centem, jego osobowością, zachowaniem, jest nawet Tony Yayo na featuringu, czyli można powiedzieć taki prawie 50 Cent... O ile tutaj prawie robi różnicę, to w przypadku Troya niewiele takich prawiów się znajdzie.
Zdecydowanie najbardziej prawilny Freshman i, przynajmniej tak mi się wydaje, z najsilniejszym kręgosłupem moralnym. To on będzie krzyczał na leniwych murzynów, którzy w 87 minucie będą aktorzyć skurcze. Od tego ryczenia pewnie mu się słuch trochę pogorszył, co słychać na "White Christmas 2", ale wierzę, że się jeszcze ogarnie.

Diego Sieahone natomiast z bólem odnotowuje kolejny diss na blogerów, tym razem ze strony gościnnie smęcącego Prodigy'ego. Tego pana w naszym klubie na pewnie nigdy nie zechcemy.

Oceny-
"White Christmas 2"- 3/5
"New York City: The Album"- 4/5




My grandmother sell dope, remember?

Nikt nie będzie tu się ośmieszać, że Kevin Gates ma boiskową inteligencję Andrei Pirlo czy Xaviego, ale trzeba mu przyznać, wie jak robić mocne bangery i jednocześnie wtrącić sporo swojej osobowości i przemyśleń w to wszystko. Jeśli miałbym komuś powierzyć przemyślane, dopracowane podanie piłki na głowę Isaiaha, to Kevin jest właściwym facetem do tego. Zwłaszcza "The Luca Brasi Story", nagrane jeszcze przed rozpoznaniem jego ksywki przez media światowe pokazuje, że to naprawdę utalentowany człowiek, którego niepotrzebnie pewnie skreśliliście po przetrapowanym "By Any Means".
Kevin fajne rzeczy robi z flow, podnosi głos, często nawet we właściwym miejscu, żyje swoim rapem i swoimi zwrotkami, widać, że nie jest to typowy swaggowy, uTRAPiony raper, potrafiący dać przejmujący tekst (Movie, Hold Ya Head, Marshall Mathers) czy zmierzyć się z wyjątkowo trudnym tematem, jakim jest koncept song oparty na sadze "Zmierzh"... Ok, możecie się śmiać, ale ja wam mówię, Gates to najbardziej niedoceniony Freshman.
Jeśli istnieje w ogóle kategoria "przemyślane bangery" to właśnie kolega z Luizjany powinien wam przychodzić na myśl jako jeden z pierwszych, może po Jeezy'ym i Rossie.
Na pewno najlepszy tekściarz z trapowców, zjadający tą dziedziną wszystkie keefy, durki czy fredo santany. Przyznam się też, że to właśnie Kevina najczęściej słuchałem.
Słychać u niego pewną dorosłość, dojrzałość, która wyraźnie przejawia się w mikstejpach, jakie robi pomimo oczywistej przypadłości zwanej byciem skazanym na TRAP (ostatni suchar z tej serii, choć planowałem jeszcze TRAPattoniego). Mam nadzieję, że Atlantic go nie zniszczy.


Oceny-
"By Any Means "- 3,5/5
"Stranger Than Fiction"- 3,5/5
"The Luca Brasi Story"- 4/5




So disrespectful I slapped Christ off his crucifix

Skoro na lewej pomocy mamy nieobliczalnego ćpuna, to tradycja nakazuje, by prawą flankę obsadził ktoś równie nietuzinkowy.
Wielu mówi, że Jarren Benton to tylko kolejne wcielenie Eminema z labelu Hopsina i... cóż, nie mylą się oni zbyt boleśnie.
Na pewno da się usłyszeć wyraźne wpływy Szejdiego w tekstach Bentona i żadne cudaczne czapulki tego nie zmienią. Sieahone jednak, jako człek doświadczony wie, że dobre wzorce to czasem podstawa.
Da się w grze rapera zobaczyć kilka fajnych elementów, na pewno ma technikę, mocne flow, niezgorszy głos (choć na dłuższą metę jego krzyki męczą) i jego mocne, krwiste linijki mają jakiś tam urok, ale na pewno nie może tą drogą iść dalej.
Sieahone wyraźnie widzi, że w brutalnej, horrorkorowej grze do ostatniej kropli krwi Benton nie sprostał weteranowi Rugged Manowi, mogą więc być czasem problemy w dryblingu czy dokładnym podaniu po cwanej kiwce obok chorągiewki.
Nie wiem tak naprawdę, co o Jarrenie sądzić, na pewno jest JAKIŚ. Zastanawiam się, czy, ze swoimi traumatycznymi przeżyciami, swoim odrzuceniem przez ludzi nie ma podobnie jak Danny Brown- jest ciekawszym człowiekiem niż raperem.
Będzie miał jeszcze sporo okazji, by udowodnić mi, że się myliłem.

Oceny-
"My Grandma's Basement"- 3,5/5




Powrót do spisu treści.


Obrońcy.



Trapping trapping turn to rapping and I made a living

Mocno się Durkiem rozczarowałem, nie ukrywam. "Popularna scena drillu", jak chciał kolega Archie, dostarczyła mi do mojej zgranej ekipy pierwsze zgniłe jabłko. Oba mixtejpy z serii "Signed To The Streets" są bestialsko niszczone przez upodobanie pana z Chicago do efektu, który powinien już dawno wyzionąć ducha. Autotune, bowiem o nim mowa, jest tu praktycznie wszechobecny, wszechwładny i niekończący się nigdy. Szkoda czasem słuchać naprawdę świetnych trapowych bitów psutych przez to jęczenie. Pierwsza część serii jest zdecydowanie lepsza, genialnie wyprodukowana wręcz, spokojnie rywalizująca w kategorii bangery z Gatesem, ale pod względem rapu, czy może raczej wycia, miażdżona niemiłosiernie. Autotune jest tak przytłaczający i zlewający się w jedno, że nie zauważyłem nawet, kiedy zaczął nim kaleczyć gościnnie występujący protektor Durka, French Montana.
Co ciekawe, Durk jęczy całkiem uliczne, całkiem do rzeczy teksty, które można by spokojnie wyrecytować jak człowiek z XXI wieku i jak to okazyjnie zresztą robi (52 Bars Pt 2) to wychodzi z niego naprawdę dobry raper.
Będę musiał się kiedyś wybrać do Chicago i rytualnie zniszczyć wszystkie sklepowe egzemplarze "808's & Heartbreak", by Durk odnalazł się w końcu.
Wydaje się mimo wszystko całkiem solidnie osadzonym w realiach życia człowiekiem, więc, nie bez lęków, dam go na środek obrony, jako klasycznego stopera, po przejściach.


Oceny-
"Signed To The Streets"- 3,5/5
"Signed To The Streets 2"- 2/5




Tryna wipe them niggas out like Adolf

Bibby, ta, zabójca o twarzy dziecka, niczym Ole Gunnar Solskjaer. Aż ciężko uwierzyć, zwłaszcza najpierw słuchając jego głosu, że typek jest z 1994 roku, brzmi bowiem jak potężny, 120 kilowy murzyński weteran, zakapior po 10-letniej wizycie u wujka Rikersa.
Tak właśnie powinien chcieć brzmieć Durk... i to niestety chyba jedyna zaleta młodego typa z tego samego miasta co autotuniarz. Jakim raperem jest Bibs? O dziwo, mimo ksywki, ulicznym, twardym, bezlitosnym, który pewnie musi jakoś sobie nadrabiać kompleksy z powodu nazwiska Dickerson. Nie usłyszałem na "Free Crack" niczego nawet zbliżonego do "ciekawe", niemniej wszystko to jakoś się trzyma kupy, gość ma swoje zasady, swoją wizję, na pewno nie ugnie się przed naciskiem ze strony wytwórni.
Dlatego dajemy go na lewą obronę, by naprawiał ewentualne potknięcia Chance'a. Rymy może i prostackie, ale na pewno prosto z serca, to zawodnik, który zostawi na boisku serce, zje trawę, nie cofnie nogi. Jak wszystko zawiedzie, to Kutasiński będzie na posterunku.



Oceny-
"Free Crack"- 3/5





Bet you can't do that with a dick in it,
Bet you can't do that with a dick in it,
Bet you can't do that with a dick in it

Ok, nie ściemniajmy, nie ma tak naprawdę niczego fajnego, co można by o Dolarowym napisać.
To, w skrócie, śpiewak, często pomagający sobie autotune'em, który jest jedynie dodatkiem, nie zawsze pożądanym, do gościnnych zwrotek raperów. Ani mnie nie urzekł swoimi tekstami, ani głosem, za to ma jedną, ważną cechę, dzięki której pewnie coś tam osiągnie- OBŁĘDNIE dobre ucho do bitów. "Bitches Ain't Shit" mógłbym słuchać cały dzień, noc i jeszcze z rana, powoli sunący, monumentalny, duszny banger, a to tylko jeden z niewielu przykładów.
Niewiele innego da się powiedzieć o samym śpiewaku, słyszałem natomiast, że będzie robił z YG i Mustardem płytę, sprawdzę z ciekawości.
Zostaje mu tylko prawa strona obrony, co prawda jak Benton rzuci jakiegoś wyjątkowo suchego pancza to Ty na pewno to wychwyci i może być konflikt, ale od czego mamy kapitana Troya?


Oceny-
"Beach House EP"- 3/5
"Beach House EP 2"- 3,5/5



Powrót do spisu treści.



Bramkarz.



You Ain't Shit Nigga,
We Ain't With Nigga You Say You Killed Nigga,
But You Ain't Killed Niggas,
I'm A Real Nigga

Rich Homie Quan to właśnie ten, któremu przypadł zaszczytny tytuł najgorszego freshmana, a to z racji jego skillsów, czy może wyjątkowo bolesnego ich braku.
Typek to taki osiedlowy grubasek, którego zawsze stawiało się w bramce, bo a nuż zasłoni sadłem te co mniej finezyjne strzały Huberta z 3C. Nawet nie wiecie, jak często prosiłem Iluminatów i oczywiście pana boga i bozię, by wreszcie sprawili, by Quan zamknął mordę i moja katorga się skończyła. Wyjący na autotune Durk to przy nim gejzer pomysłowości i ogłady.
Przykro trochę, ale zostaje Bogatemu Ziomowi rola ręcznika w bramce, bezsensownego słupa, w którego być może jakimś cudem trafią przeciwnicy. Solidny cios w baniak na pewno by mu się przydał, bo te jego teksty, to jego flow nadaje się jedynie na IV ligę. Głos, dość skrzekliwy, też go nie ratuje.
Szukałeś zmarnowanych bitów, właśnie je znalazłeś.
Nie znalazłem u niego niczego, co można by tu w jego obronie napisać, może poza dobraniem sobie dobrych podkładów, to zawsze w cenie. Wszystko inne niestety do poprawki, i to naprawdę takiej solidnej, gruntownej.
Quan jest potwarzą, obrazą, wyrazem ostentacyjnej pogardy dla wszystkich fanów rapu.


Oceny-
"Still Goin In: Reloaded"- 1,5/5
"I Promise I Will Never Stop Goin"- 2/5



Powrót do spisu treści.

282 komentarze:

  1. Reno > Rich Homie Quan nie XDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam żadnego kawałka Reno, poza tym jemu to już chyba wystarczy, że jest wysoko ponad Jayem.

      Usuń
    2. Ale Type of way to dobry banger, ot można sobie puścić i przyjemnie się słucha. Co do Durka to 100% racji, cała płyta wypełniona autotjunem to jest jakaś męka dla uszu.

      Usuń
    3. No beat całkiem ok,ale gospodarz nie potrafi poprawnie wymówić żadnego słowa. Jednak chyba w każdej edycji musi być ktoś tego pokroju. W następnej edycji jakiś polski uliczniak. Potwierdzone Info.

      PS. reno ma chujowe flow i kawałki nagrywane mikrofonem od skype'a. Tak ogólnie ok jak na polskie warunki.

      Usuń
    4. Fakt, to dobry kawałek, ale bez gospodarza byłby lepszy.
      Quan absolutnie nie robi tu żadnej roboty.

      Usuń
  2. A, czyli nie myliłeś się co do Ty Znaku Dolara pod wpisem o Birdmanie. :D
    P.S. Żeby nie było wątpliwości, to nie ja pisałem te komentarze o tym, że w weekend i tak nic nie będzie i że zawodzisz, haha. :D Ja tylko o tego rapiera pytałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Technicznie to zawiedziony kolega miał rację, w weekend nic tu nie było, wpis został dodany już w poniedziałek ok. 2 w nocy,

      Usuń
    2. Wkradła mi się literówka - miało być "myliłem", nie "myliłeś".

      Usuń
  3. Miałeś poza glamrapem jakiekolwiek propozycje współpracy? Chciałbyś kiedyś zobaczyć swoje artykuły/recenzje w jakimś rapowym magazynie, czy raczej fizyczne gazetki dla Ciebie już odpadają? Ja tam bym chętnie kupił i poczytał jakiś egzemplarz z Twoim wkładem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były różne propozycje, nie będę ściemniał, że nie wiadomo ile i że od Forbesa, ale parę osób się mnie pytało, czy bym chciał u nich itp.
      Jedynie glamrap przedstawił konkrety od razu.

      Usuń
  4. Sieah ale Ty w Shell Shocked dał rade przeca :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Future też parę razy radę dał;)

      Usuń
  5. piszesz, że "Acid Raper" to jedyne wydawnictwo Chance'a - a co z "10 Day", sieah? Nie żebym się czepiał, tylko pytam czy to celowe pominięcie czy po prostu przeoczyłeś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałem to, źle się wyraziłem w poście o Czensie, była już chyba 3 w nocy jak pisałem, teraz poprawiłem.

      Usuń
  6. 1. Sprawdzałeś ten tejp Connora na bitach z płyt Westa?
    2. Czekasz na Seen It All? Jak bys uszeregował albumy Snowmana, od najlepszego do najgorszego?

    Plus wrzucam jeszcze foto z instagrama Gejma, znów ładnie ośmieszany ten przygłup w komentarzach http://instagram.com/p/rgg3gpmomA/?modal=true

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. "Best In The World", wiadomo, sprawdzałem, mocne.
      2. Czekam! Niezmiennie.


      1. Inspiration
      2. Motivation
      3. Recession
      4. TM103
      5. Thuggin' Under the Influence


      Hmm pedo alert, mam nadzieję, że Game nie zamoczył.

      Usuń
    2. Myslales o kolejnej czescie cyklu przegladu artystow? Moze Jeezy? Moze Outkast?

      Usuń
    3. Jaki przegląd masz na myśli?

      Usuń
    4. Plytowy, taki jak zrobiles np. z Kanye.

      Usuń
    5. Myślałem, Eminem, Jay może.

      Usuń
    6. Mysle ze Weezy to ciekawa opcja do takiego przegladu

      Usuń
  7. Przy ocenianiu wcześniejszych freshmanów, Future'owi dostało się po uszach tak samo jak Quanowi w tym wydaniu; a to właśnie oni zrobili chyba najwięcej hałasu w mainstreamie. Przypadek?
    No właśnie Sieah, jak to jest z tobą? Wkurwia cię wszelki trueschool wspominający prawdziwy hip hop i 5 elementów, ale jakoś do części newschoolowych wybryków też Cię ciężko przekonać, w sumie z niezbyt wiadomego powodu. Future'a nie znosisz mimo mocnej tegorocznej płyty i ciągle rosnącej formy, o Riff Raffie nie przeczytałem tu dobrego słowa, a sprawdzając go z własnej ciekawości dostałem kilka solidnych bangerów; French Montana dostał u ciebie po dupie, chociaż produkcja nie zawiodła i całość wyszła lepiej niż przeciętnie. Teoretycznie mógłbym założyć, że nie podchodzą ci ich produkcje, bo bez wsparcia potężnych podkładów wymienieni przeze mnie MCs byliby przeźroczyści jak woda. Z drugiej strony nie tłumaczy to jednoczesnego przyklaskiwania 2 Chainzowi; pozytywnego nastawienia do Waka Flocki, Chief Keefa; miejsca Shell Shocked w ulubionych singlach (MCs jak najbardziej wyraziści, no ale tekstowo to żadne fajerwerki, a muzycznie z dubstepowym sznytem ), albo pochwalania równie dzikich eksperymentów jak np. Beat the Shit Wayne'a.
    Sprawa byłaby dla mnie jaśniejsza, gdybyśmy faktycznie mówili o jakiejś kakofonii, którą dla mnie było np. 3/4 Roman Reloaded, ale mówimy o tworach, które (moim zdaniem) spełniają swoją rolę rozrywkową.
    Jak to jes Sieah, jak to jes?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to uważasz, że powinienem popierać wszystko to, co niuskulowe niezależnie od tego, czy mi się to podoba, czy nie?
      2 Chainzowi raczej nie przyklaskiwałem, zobacz sobie na moje oceny jego płyt, niczego powyżej 3,5/5 nie znajdziesz tam, tak samo Chief Keef, którego średnio toleruję, Waka Flocka ma tak samo jak Chainz, nawet Flockaveli dostało 3,5/5 podczas gdy inne media się spuszczały.
      Przyklaskiwaniem to ja bym nazwał dawanie ocen od 4 w górę.
      Roman Reloaded to jednak jest Nicki, która ma znacznie więcej wdzięku, ma naprawdę świetne flow i jest diabelnie charakterystyczna i co ważniejsze wiadomo, że nie jest one hit wonderem jak Keef. Poza tym, jej też dałem z tego co pamiętam 3,5, więc nie, nie mogę się z tobą zgodzić.
      Jak chcesz wiedzieć, co ma u mnie przewagę, niuskul czy tru/old, to zobacz sobie na moje dwa rankingi ulubionych raperów, robione wszak niedawno- link 1 i link 2. Jak sam widzisz raczej ciężko mnie nazwać maniakiem nowoczesnego brzmienia.

      Wiesz jak jest, mogę sobie pokręcić bekę z Hectica na ślizgu, ale jak ktoś mi w twarz powie, że Clipse jest lepsze od Run DMC to będę niemiły.

      Usuń
  8. Siema sieah, mam krótkie pytanie nie do końca dotyczące tematu: będziesz recenzował coś z bardziej eksperymentalnego rapu typu Death Grips czy clipping.? Jeżeli nie, to i tak chętnie dowiedziałbym się jakie masz o tych projektach zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że fajnie byłoby coś takiego zrobić. na Gripsów już za późno ale sprawdzę clipping

      Usuń
    2. Jeżeli masz ochotę na eksperymentalne rapy to polecam jeszcze: dälek, cLOUDEAD i Ratking. A co do clipping, to taka trochę wypadowa między klasycznym rapem (niezły, szybko rapujący mc) a Death Grips (elementy harshu, noise'u). Polecam, bo wydali ostatnio niezły materiał z paroma zaskakującymi featuringami (m.in. King T i Gangsta Boo).

      Usuń
    3. daleka i cloudead znam, ratkinga jeszcze nie. clipping w kolejce do sprawdzenia.

      Usuń
    4. Widziałem, że zrecenzowałeś Cakes da Killa. Sprawdzałeś coś innego z pedało rapu? Mykki Blanco jest warty polecenia, a tym bardziej Le1f, który jest naprawdę dobrym raperem i świetnym producentem, tylko za dużo rucha typów w swoich tekstach co może zniechęcić. Ale i tak dla mnie jego ostatnie mikstejpy to najciekawsze co wyszło ostatnio z NY, szczególnie w porównaniu z parówami typu Ka czy Joey Badassa.

      Usuń
    5. Nie, nie sprawdzałem niczego innego z tego nurtu (oczywiście poza Frankiem Oceanem), ale jestem w stanie uwierzyć, że geje mają w sobie więcej rapowej iskry niż Dulla$$ czy cyrkowiec Ka.

      Usuń
    6. https://www.youtube.com/watch?v=Nrnq4SZ0luc szkoda, że zarzuty Le1fa o ten sampel ograniczyły się tylko do paru wpisów na twitterze. Byłoby to stosunkowo paradoksalną sytuacją, gdzie gej dissuje rapera otwarcie popierającego środowisko LGBT. Swoją drogą, Le1f po "Same Love" też, nomen omen, dostał bólu dupy. Szkoda, że nie wykorzystał okazji, bo większej popularności już raczej nie osiągnie. W każdym razie, jak będziesz miał wolny czas, sprawdź "Dark York", nie zawiedziesz się.

      Usuń
    7. Teledysk nie do obejrzenia, ale ciekawa sprawa. Szkoda, że nie nagrał jakiegoś dissa na Macka, miałby sporo darmowej reklamy z racji pierwszego w historii rapu beefu z elementem queer.

      Usuń
  9. Fajnie sieah, że mamy podobne gusta, kiedyś polecałem ci tutaj Isaiah Rashada, Vica Mensa i ich mixtape'y, Twierdziłem też, że Vic jest lepszy of Chance'a, i że nie rozumiem ludzi którzy powiadają że to drugi Chance, takie zdania są dla niego krzywdzące, jak dla mnie są tępakami.
    PS: A Future jest dla mnie jebanym debilem, są plotki że rzucił Ciarę z małym dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że polecałeś.

      Nie wiem jak można Ciarę porzucać? Taka kobieta, no ale Future nie jest znany z inteligencji.

      Usuń
    2. A jak można Beyonce zostawiać ?

      Usuń
    3. Jay-Z, nie wiem czy bezpośrednio czy pośrednio (poprzez jej decyzję, ale z jakiejś tam jego winy), bo nie śledzę, tylko gdzieś mi taka informacja mignęła.

      Usuń
    4. Póki co jedynie ploteczki, może poczekajmy z oficjalnym komentarzem do momentu, w którym coś będzie wiadomo na pewno.

      Usuń
  10. Na jaki temat będzie następny wpis na blogu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałem coś o samobójstwach na tle ostatnich wydarzeń z Robinem, ale poszło do szuflady. Myślałem o recenzji Commona

      Usuń
  11. Nieśmiała sugestia mode on - może recenzja Cory'ego? bardzo zacna płyta wyszła, nie zawiedziesz się - nieśmiała sugestia mode off

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiz Khalifa najlepsza płyta tego roku póki co, nie sieah eziomku. U mnie na ripicie jak pętla od streamu leci,
    tylko Jeezy może lepszą nagrać chyba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zaraz za odsłuch się biorę.

      Usuń
  13. No właśnie, zastanawiałeś się sieah, dlaczego komicy to w większości smutni faceci prywatnie? oczywiście, przeciwieństwem był de Funes, który był wesołym i sympatycznym gościem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałem się dawno temu, po tym, jak skończył ze sobą Richard Jeni, a było wśród komików więcej nazwisk, które popełniły samobójstwo.
      Nie wiem, czy są tu jakieś inne powody niż te, które normalnych ludzi wpędzają w depresję, choć pewnie komicy są bardziej wyczuleni, Rowan Atkinson musiał iść na terapię jak dostał baty od krytyków filmowych za "Johnny Englihs".

      Usuń
  14. Będzie recenzja nowego Wiza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybieram aktualnie między kilkoma propozycjami- Common, Cormega, Twista, może właśnie Wiz.

      Usuń
    2. A może Dilated właśnie? Dawno fanom truskulu szpilki nie wbijałeś

      Usuń
  15. Slyszales juz nowych Dilated? HHDX i XXL wycieraja nasienie z klawiatur intensywnie, a mnie plyta wynudzila po dziewiczym odsluchu solidnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie mnie też wynudzi, nigdy ich nie lubiłem może poza jakimiś pojedynczymi trackami.

      Usuń
  16. Sieah co myślisz o Method Man'ie? Tical jest według mnie ostro niedoceniony ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie nie jest biorąc pod uwagę jego dyskografię.

      Usuń
  17. Tylko Tical 0 odskoczył od klimatu i popłynął w kluby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i Tical 0 jest słabą płytą, nawet słyszałem, że to Busta Rhymes zjadł mu całą płytę
      a tak na poważnie, to Tical dałbym naciąganą czwórkę, po czym już Tical 2000 był za długi i obniżał loty, najlepszą płytą jest jego 4:21, oczywiście też naciągana czwórka :)

      Usuń
    2. Czy mu Busta zjadł to można dyskutować, ale Tical 0 to było duże rozczarowanie i swego czasu głośne.

      Usuń
  18. dzisiaj tak czytam o twom znienawidzonym Guru
    ale przyznaj mu rację...może plotki o tym, że stykał się pasiorem z Solarem jest fejkiem
    a może fejkiem jest to, że odszedł z Gang Starru, bo Dj Premier za dużo ćpał i rządził wszystkim dookoła?
    co jest prawdą? jedno wiem - na chuj Dj Premier wspomina na swoim zjebanym blogu, że tworzy "sekrete albumy", gdzie w temacie przewija się napis Gang Starr? zero wyrzutów sumienia?
    Guru był taki se, to prawda, ale na pewno Gang Starr jest wyrobioną marką i nie chcę żadnych reaktywacji... czy chciałbyś jeszcze zobaczyć co mają do powiedzenia ATCQ albo De La Soul?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czym mam mu przyznać rację?
      Myślę, że Preemo jeśli już by chciał coś wypuścić to nie byłoby to motywowane dolarem (w końcu ilu ludzi kupi dziś płytę Gang Starr) ale chęcią zapoznania świata z niepublikowanymi kawałkami.

      De La Soul ma chyba wydawać coś na bitach Premiera i Pete'a Rocka, nie powiem że czekam jakoś z zapartym tchem, na reaktywację ATCQ nie mam ciśnienia wielkiego, nigdy aż tak dużym fanem nie byłem, choć wkład w rapgrę doceniam.

      Usuń
    2. rację w tym, że miał dość wygłupiania się Premiera i pierwszy powiedział "dość"

      Usuń
    3. W sumie to wyszło na to, że Guru miał wyjątkowo słabą osobowość, być może wymienił jednego idola (Preemo) na drugiego (Solar).

      Usuń
  19. Widziałeś sieah pewnie nowy klip od sexy Nicki, jak dla mnie jeden z lepszych od dawna, ładne nawiązanie do 2 Live Crew, Miley i Rihanka ze swoją "golizną" na teledyskach mogą się schować przy Tym:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie fajnie teledysk wyszedł, poza dość niezrozumiałą wstawką Drejka.

      Usuń
    2. Chodziło o to że Drake jest nie-ogarem i nie ogarnia dupy Nicki. Potwierdzone info. Przypomina mi się tekst z Breaking Bad: "Laska ma tyłek jak cebula... sprawia, że chce mi się płakać". Drake też jest bliski tego pod koniec klipu ponieważ jest wrażliwym muzykiem.

      Usuń
    3. No to w każdym razie wypadł tutaj jak pizda.

      Usuń
  20. http://www.complex.com/music/2014/08/how-much-does-it-cost-to-book-rapper/?utm_campaign=complexmag%2Bsocialflow%2B08%2B2014&utm_source=facebook&utm_medium=social widziałeś? :) Niezłe stawki na końcu ale z Ye to trochę przesada, aż tyle. Wiadomo że wariat, wizjoner i tak dalej ale po Yeezusie nie odczułem jakiegoś hajpu na niego.


    Btw to jeszcze inna rzecz mi dziś wpadła do głowy- znasz jakieś przykłady raw rapu (coś jak AOTP czy Slaine) który przebił się do mainstreamu na tyle żeby być znanym? Ja w pierwszej kolejności pomyślałem o Tech N9ne który potrafił wyważyć techniczną surowość z numerami stricte radio friendly na tyle dobrze żeby być teraz w szołbizie i nieźle sobie radzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odczułeś hajpu? To chyba słabo niuchałeś :)

      Pierwsze skojarzenie z hardkorowym raperem i sukcesem komercyjnym to Wu-Tang, z nowszych DMX, może Jadakiss. Ze stricte takiego nurtu jak Slaine czy JMT to raczej nikt nie sprzedał zbyt dużej ilości płyt, ale są wg mnie znani nawet wśród mainstreamowców, coś jak Atmosphere, które swoimi niezależnymi wynikami często przebijali mniej fortunnych posiadaczy dużego kontraktu.

      Usuń
  21. Wiz Khalifa’s third major label album Blacc Hollywood hit stores on August 19 and if luck is on his side, he will land on the #1 spot on Billboard 200 next week.

    HDD projects that the Taylor Gang boss’ LP will sell 70-80k copies in the first week, similar numbers to what the Guardians of the Galaxy: Awesome Mix, Vol.1 soundtrack is expected to do. Blacc Hollywood features the hit ‘We Dem Boyz’ as well as the catchy cuts ‘You & Your Friends‘ and ‘So High‘.


    Coraz gorzej z tymi wynikami sprzedaży albumów, Wiz sprzedający Pusha T numbers?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne nie sprzeda już nigdy tyle co przy "Rolling Papers", nie ma tak wielu potężnych singli promujących album. Myślę, że trochę jednak więcej będzie niż 70-80.

      Usuń
  22. Będziesz kontynuował cykl "Jak oni śpiewali"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, Jay-Z, Eminem i zapewne inni muszą też dostać swój odcinek.

      Usuń
    2. Fajny byłby odcinek o Snoop Dogg'u

      Usuń
    3. Najpierw bym chciał napisać o tych, których mam w top 20, może potem przyjdą inni, ale to pewnie będzie już 2020, gdy z pozostałymi skończę.

      Usuń
    4. no to pobawimy się we wróżbitę...jesteś wróżbitą, ja ci zadam kilka pytań, a Ty odpowiedz :
      jest rok 2020, słuchałeś już nowych płyt od kilku raperów lub producentów bądź zespołów, oceń je w dwóch-trzech wyrazach lub napisz krótkie zdanie
      1)Jay-Z
      2)Nas
      3)Redman
      4)Madlib
      5)DMX
      6)Dr.Dre
      7)Pharoahe Monch
      8)Kendrick Lamar
      9)Rick Ross
      10)Hemp Gru

      Usuń
    5. Nie rozumiem zadanego pytania niestety.

      Usuń
  23. Co o tym myslisz http://youtube.com/watch?v=58RSC7HO9aU Z tego co pamiętam to Bronsolino byl Twoim faworytem wsrod zeszlorocznych freszmanow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dalszym ciągu nim jest. Kawałek i video świetne, a przecież nawet refrenu tu nie ma.

      Usuń
  24. https://www.youtube.com/watch?v=T1Xlfc_MKm8 - teledysk jak teledysk, ale jest tzw. polski akcent (01:21)*, nawiązanie do filmu też się znajdzie. Całkiem ładnie to wygląda. Może na koniec kariery Antek wypali płytą na poziomie chociażby "The Format", która wprawdzie średnio się sprzeda, ale będzie dużo z niej radochy.

    * polski akcent - zawsze jak oglądam mecz jakichś topowych europejskich drużyn, to się okazuje, że np. Dario Silva był rehabilitowany przez polskiego masażystę albo że Schweinsteiger grał w rezerwach ze Sławomirem Wojciechowskim. Jest to na tyle godne uwagi, że warto o tym zawsze wspomnieć. Poszedłbym dalej. Każde nieudane przyjęcie, albo strzał w trybuny takiego Suareza czy Ronaldo, ma w sobie namiastkę rodzimej ekstraklasy, więc też bym przy każdym kiksie o polskim akcencie mówił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teledysk trochę tani, ale kawałek dobry.

      Co do polskich akcentów to tyle się już o nich podczas relacji z Mundialu nasłuchałem... i tak zawsze najbardziej mnie wkurwia przypominanie polskości Klosemu, który w odróżnieniu od Podolskiego wcale jej nie chce i nigdy się nią nie chwali, więc po co?
      Już chyba poważniejsze są polskie akcenty w amerykańskim rapie.

      Usuń
  25. Jak video świetne, to i pewnie ten Klasyk film absolutnie oglądałeś?! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do którego posta się odnosisz?

      Usuń
    2. Chodzi mi o klip Bronsolino pod tytułem "Easy Rider".

      Usuń
    3. Owszem widziałem, choć już dawno temu.

      Usuń
  26. Świetnie by było, jakby w Twoim cyklu sieah "Jak Oni Śpiewają" na pierwszy rzut poszedł Kool G Rap, bo ten człowiek to coś więcej niż "Legenda Rapu", ja sobie mogę go postawić obok Franka Sinatry nawet, pod względem artystyczno-muzycznym. A jego "On The Run" w teledyskowej wersji, to najlepszy kawałek w podgatunek Mafioso Rap, jak i jeden z najlepszych w Rapie w ogóle, tylko w albumie jest niestety z innym, gorszym beatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "On The Run" to chyba najlepsze kombo video-storytelling w historii.
      Kool G Rap doczeka się na pewno swojego odcinka, bądź spokojny.

      Usuń
  27. Co sądzisz o Coolio, twórcy słynnego Gangsta Paradise? Warto sprawdzić jakieś jego płyty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo beki nagromadzonej przez te wszystkie lata Coolio to był dobry raper i dobre płyty nagrywał, warto je sprawdzać.

      Usuń
  28. http://slizg.eu/viewtopic.php?f=12&t=41007&start=20

    Brak Kendricka w twoim rankingu a wstawianie Lupe Fiasco to jakieś prowo co? Można nie przepadać za Kendrickiem i nabijać się z jego psychofanów ale nie da się zaprzeczyć, że GKMC to top 3 ostatnich 4 lat..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam serdecznie, że mój ranking nie pokrywa się z twoimi preferencjami.
      Przed stworzeniem następnego, by uniknąć nieporozumień, skonsultuję się z tobą.

      Usuń
    2. To inaczej, jakie wady widzisz w tej plycie ktore wplynely na to ze nie znalazla sie ona w Twoim podsumowaniu? Troche bez sensu dyskusja, bo wiadomo ze opinia subiektywna itp. itd. ale intryguje dlaczego pomijasz te plyte, czyzby za bardzo wszyscy wychwalali Kendricka i musisz pokazac ze wszyscy sie myla?

      Usuń
    3. Po prostu nie uważam, by była taka wielka, też na chwilę się zachłysnąłem jego hajpem, ale po paru miechach zobaczyłem, że nie mam w ogóle ochoty do niej wracać, zwłaszcza do denerwującego, usypiającego głosu. Każdy z moich typów w tym zestawieniu jest ciekawszy pod jakimś względem.

      Usuń
    4. Rozumiem, mialem podobnie. Ostatnio glos Kendricka zaczal mnie meczyc ale wez wytlumacz ludziom ktorzy ulegi fali ze jednak nie kazdemu pasuje ta plyta w stu procentach. Bandwagony sa straszne.

      Usuń
    5. Tak to zwykle bywa z fanbejsami kolego, ważne, byśmy zachowali zdrowy rozsądek i nie szli za tłumem.

      Usuń
  29. http://www.hiphopdx.com/index/news/id.30360/title.eminem-reportedly-hinting-towards-shady-xv-project jak teraz puści kolejną płytę to będę w szoku. Tyle lat odstępów pomiędzy płytami a teraz po tej wydanej w 2013 byłaby już teraz zapowiedź kolejnej. Ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1 cd najlepsze hiciory wytwórni, drugi dysk podobno pełen nowych utworów od Ema, D12, Slaughterhouse i Bad&Evil

      Usuń
    2. Pierwsza platyna na koncie Slaughterhouse i Yelawolfa, nawet jeśli tylko pośrednia.

      Usuń
  30. Powiedz, jak to jest, że ciągle ciśniesz sobie bekę z Nasa, a jednocześnie stawiasz go wśród najlepszych raperów. Czy to się aby nie wyklucza?

    OdpowiedzUsuń
  31. https://www.youtube.com/watch?v=5noRE9nuaWs&feature=youtu.be

    Piękny utwór co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe Snowman jakie wzruszające kawałki robi. Trochę ten Future niszczy klimat, ale nie do końca na szczęście, widać, że Jeezy nie stoi w miejscu i ewoluuje.

      Usuń
  32. chujowe to strasznie, jeezy to poludniowe trapy, opowiesci o koksie i piekne wspominki jak track z hovą, jeden z singli roku, a to chujowe po pierwszej zwrotce wyłączyłem, "holy ghost" >>> to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ta nienawiść, w sumie TM103 miało też swoje rozkminy oraz nawet jeden track mówiący o kobietach z czymś w rodzaju szacunku, już wtedy wiadomo było, że Jeezy się zmienia.

      Usuń
  33. Ale Sieah smieszny jestes tym swoim pokazywaniem jak to chcesz byc inny od wszystkich uzytkownikow slizgu, oceniles 5/5 GKMC Kendricka a teraz nawet na Rym zmieniles na 4/5, wszystko dlatego ze na slizgu tak kazdy go wielbi? hahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oceny na rym zmieniam czesto i nie ma to nic wspolnego ze slizgiem. Zawsze musicie sie doszukiwac jakiegos podtekstu, zamiast powiedziec sobie "ok zmienil ocene, pewnie nie wraca do plyty, zdarza sie" i zamknac morde.

      Usuń
    2. Albo dalej mozna twierdzic ze jestes hipsterem slizgu

      Usuń
    3. Chyba bym sie nie nadawal ze swoimi wielkimi obronami Eminema czy Jaya.

      Usuń
    4. w takim razie kiepsko u ciebie z własna opinia, skoro najpierw nazywasz album jedna z najlepszych rzeczy w muzyce ostatnich lat (bez podziału na gatunki), jednym z najambitniejszych projektów, a dwa lata później stwierdzasz, że jednak nie. może zanim napiszesz recenzje, trzeba album kilka razy wiecej przesluchac, skoro nie potrafisz sobie konstruktywnej opinii wyrobic i dopiero dwa lata pozniej docieraja do ciebie niektore rzeczy.

      Usuń
    5. Taaa, bardzo kiepsko z moją opinią, skoro obniżam ocenę płycie nad którą spuszczają się wszyscy, wszędzie i to nawet nie dlatego, że jestem takim buntownikiem, tylko dlatego, że od czasu premiery nie wróciłem ani razu i nie mam wcale na to ochoty.
      Zmieniłem oceny także innym płytom, którym kiedyś dałem 5/5, z ich powodu też będziesz się tu pruł czy tylko Kendricka tak ukoffałeś.

      Usuń
  34. niezle w takim razie, przesluchales album 2 lata temu, dales maks i zachwalales jak sie dalo tylko, wszyscy zaczeli zachwalac (zasluzenie oczywiscie), zaczeto stawiac w tej dekadze leszcza nad twoimi bozkami, ktorzy sie zaczynaja wypalac i brak kreatywnosci kaze im karmic masy i dotychczasowych wyznawcow tym samym, mialkim gadaniem (vide eminem, ktory sam sie przyznal do tego na ostatnim singlu, a jay od czasu "american gangster" nagrywa gowna bez pomocy westa) i nawet nie przesluchales albumu drugi raz, nie dales mu szansy, a mysle, ze 5/5 i najambitniejszy projekt w muzyce ostatnich lat (twoje slowa) na to zasluguje, chociazby zeby porownac wrazenia z dzis i wtedy. oczywiscie mozesz sie zaslaniac tym, ze biedaczkowi sie nie chce, ale beka troszke ufac recenzentowi, ktory sam sobie nie ufa i po dwoch latach zmienia ocene nawet nei sluchajac plyty od tamtej pory (a moze boi sie, ze sie okaze, ze kendrick naprawde nagrywa rzeczy lepsze od twoich bozkow i stal sie bozkiem kogo innego, no ale taka kolej rzeczy i natura, ludzie sie starzaja, niektorzy wypalaja, sam zreszta wiesz o co chodzi). sam do albumu wracam raz na jakis czas, ale jak juz wroce i sie przelamie, to ciezko mi sie oderwac, cos jak z ogladaniem the wire. wiem, ze kolejny raz nastapi za dosc dlugi okres, bo nie jest to serial, ktory mozna ogladac i przypominac sobie kilka razy w roku, ale na pewno jest to jeden z najlepszych seriali w historii telewizji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa tu cię boli, jesteś jakimś zapalczywym frustratem ze ślizgu (ujawnij ksyweczkę), którego bardzo boli, że lubię Eminema i Hovę, innego powodu dla tak długiego wywodu na temat zmiany oceny płyty pewnie być nie może.
      "nawet nie przesluchales albumu drugi raz"
      Słuchałem przy premierze parę razy, od tego czasu kilka razy próbowałem wracać, nie była to przyjemność. Czy jak projekt jest ambitny to oznacza, że muszę się nim jarać w nieskończoność?
      Zacytuj mnie dokładnie-

      "jeśli tylko nie przeszkadza ci atakująca czasem z głośników senność, odkryjesz jeden z ambitniejszych projektów ostatnich lat, nieważne w jakim gatunku". Tu jest sedno, płyta jest ambitna, ale na raz, replay value mają może ze 3 kawałki.

      Mam propozycję, nie czytaj moich recenzji, nie ufaj im, nie zaglądaj tu już nigdy i spluwaj z obrzydzeniem za każdym razem, gdy widzisz moją ksywę, tylko proszę skończ już pierdolić, choć możesz jeszcze odpowiedzieć na pytanie, które olałeś- "Zmieniłem oceny także innym płytom, którym kiedyś dałem 5/5, z ich powodu też będziesz się tu pruł czy tylko Kendricka tak ukoffałeś."

      Usuń
  35. dlaczego od razu ze slizgu? nikt ci nie kaze ich nie lubic, sam ich lubie (oczywiscie nie ostatnie kupy ktore zrobili), beke duza mam tylko z twojego podejscia. spluwac tez nie spluwam, troche jak kobitka sie zachowujesz i wyolbrzymiasz, przepraszam jak cie jakos urazilem. ciezko zeby pojedyncze kawalki mialy jakis ogromny reply value, skoro najlepiej tego albumu slucha sie od poczatku do konca, ale przeciez money trees, poetic justice, maad city, swimming pool, compton, bitch dont kill my vibe mozna sluchac do wszystkiego. z tego co widze, to deltrony 3030 tez 5/5, a album jakiegos duzego reply value nie ma, do plyty podchodze TYLKO I WYLACZNIE sluchajac calosci, oczywiscie przy deltronie to nie przeszkadza (czasem uderzajaca sennosc), przy kendricku niestety bardzo. musisz mi napisac jakim innym plytom zmieniles ocene z 5/5 na nizsze, bo akurat tylko leszcz zostal przywolany, ale nie wydaje mi sie, zeby przy innych plytach, ich autor byl coraz czesciej stawiany nad twoimi bozkami (co cie moze bolec, niestety), chociaz w sumie wcale bym sie nie zdziwil gdyby tak bylo

    no coz, jesli naprawde powrot do gkmc nie sprawia ci przyjemnosci to trudno, lepiej nagrac projekt ambitny na raz niz na 1/100 raza jak eminem czy jay z

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle że przyjacielu ciebie najwyraźniej bardzo boli to, że obniżyłem twojemu bożkowi ocenę, dlatego tak się tutaj produkujesz. Ładnie to tak rozprawiać o bólu dupy samemu posiadając tak bolesny?
      Tyle linijek tylko o twojej frustracji faktem, że kendrysiowi KTOŚ ŚMIAŁ obniżyć rating, łezka poleciała?

      Z GKMC mogę wracać w sumie do Peer Pressure i Swimming Pools, reszta mi jest obojętna, właśnie z powodu senności, jaką Kendrick rozsiewa.
      Z 5/5 na 4,5/5 zmieniłem ocenę np. Ironman i Supreme Clientele, czekam na pełen wzburzenia i szoku blok tekstu o tym, jak to Eminem zniszczył moje postrzeganie Ghostface'a.

      Usuń
    2. ale ja nie reaguja jak ty - "jak ci sie nie podoba kedrys to mam propozycje - łam jego plyty za kazdym razem jak je zobaczysz, chodz na jego koncerty i krzycz ze jest chujowy albo go zabij i splun na jego truchlo!!!"


      oj tam tyle linijek, po prostu jestem ciekaw dlaczego jeden z najambitniejszych projektow w muzyce ostatnich lat (twoje slowa) dostal ocene 4/5, chodz wg twojej poprzedniej recenzji mial 5/5, a nie przesluchales albumu kolejny raz, tylko zmieniles ocene nie ufajac swojej poprzedniej opinii, chyba nic w tym zlego. nie dziwie ci sie, ze np "bitch dont kill" rzadko puszczasz, gdyby moj ulubiony raper zostal zjedzony przez jakiegos leszcza, to tez bym za kazdym razem jak wchodzi bit mial problemy z niezastopowaniem. w sumie hov nie wypadl tam tak zle, co tylko pokazuje (jak np u jeezy'ego, bo ta sama sytuacja) ze potrzeba mu dobrych bitow albo westa, bo samemu nie jest w stanie zrobic juz dobrego albumu, haha, nawet psychiczne wsparcie rubina mu ostatnio nie pomoglo.

      a co do ironmana czy supreme - moze nie eminem, a hov ;) new york ma tylko jednego krola.....

      Usuń
    3. No to ci już powiedziałem- próbowałem wrócić po jakimś czasie, płyta mnie już nie porwała, stąd zmiana oceny. Czy to wystarczy byś ukoił zszargane nerwy, czy po raz piąty ze mnie wyciągniesz to samo stwierdzenie? Wiem, że pielęgnujesz ołtarzyk codziennie, dziwi cię, że ktoś może nie lubić tego, co tym ale po 18-tych urodzinach to minie.
      Replay value na poziomie 3 kawałków, reszta dobra, spójna, akurat na 4/5, ale nic więcej. MC po prostu nie przyciąga tak bardzo jak Jay czy Em, nie każe myśleć o swojej twórczości.
      Fajnie, że przyznaleś, że bitch dont kill my vibe jest słabe, Jayowi musi się po prostu chcieć i faktycznie lepiej wypada na dobrych bitach, co chyba akurat logiczne.

      "new york ma tylko jednego krola."- no właśnie, kto zastąpi w końcu tego Jaya?

      Ok, fajnie było, ale czas już na koniec tej gadki. Zmieniłem ocenę, za rok może to być zmiana na 3/5, a za 2 na 10/5, jak tak uwiera cię to w anusie zawsze możesz się wypłakać na swoim blogu.
      Koniec tematu.

      Usuń
  36. https://www.youtube.com/watch?v=lAo52rnuiYw Ahhh ten Gejm <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe Game czuje się chyba zagrożony reaktywacją G-Unit. Dodatkowa potwarz to ten Kidd Kidd który go zastąpił i który zapewne wiele potrafi, ale rapować nie bardzo.
      Za tydzień będzie Game przepraszał.

      Usuń
    2. Sieah podziwiam że podejmujesz walki z niektórymi ludźmi w komentarzach to raz a co do Gejma to mi się wydaje że on się robi powoli takim Papoosem west coastu, jak Pap przegapił swoje okienko rozwojowe jeżeli chodzi o wydanie płyty (trochę jak u Darwina) to teraz jest echem każdego poważniejszego wydarzenia z rapgry. To nagra odpowiedź na Control, tu usiłuje pojechać na rap godzie, tam znowu twierdzi że jest lepszy niż Jay i jest królem NY. Tak samo mi się wydaje robi się teraz z Gejmem. Znaczy, nie sprawdziłem sprzedaży jego ostatnich płyt ale generalnie zmienia się w takiego krzykacza który jest poszkodowany tym że jego prajmtajm się skończył parę lat temu. Tylko póki co bez takiego obciachu jak Pap.

      Usuń
    3. Odpowiadam bo w sumie taka jest idea tego bloga- by rozmawiać, jak widzicie nie mam oporów przed wpuszczaniem krytycznych wpisów wobec mojej "twórczości" ale kolega od Kendricka wyraźnie chciał wydusić ze mnie odpowiedź, której mu dać nie mogłem- że hejtuję Lamara oportunistycznie, tjaaa, hejting z ocenami 5/5 i potem 4/5 (także 4/5 dla Section.80), życzę Lamarowi samych takich hejterów jak ja.

      E to chyba przesadziłeś, Game jednak ma spore sukcesy za sobą, charakterologicznie za to myślę że faktycznie on i Papoose mają coś wspólnego.

      Usuń
  37. A za 2 tygodnie bedzie gadal o pojednaniu...ehh

    OdpowiedzUsuń
  38. btw ja napisalem tylko pierwsze dwa posty o GKMC, dalej to jakis inny anonim :P

    OdpowiedzUsuń
  39. a Hove i Eminema sam wielbie, tylko dziwi mnie Twoja zmiana stosunku do raperow przez uzytkownikow slizgu. Tak samo bylo z Chance The Rapper, pytalem kiedys Cie o ocene Acid Rap to powiedziales ze sluchales i zapomniales o tym, czyli ze to slaba plyta, a we freshmenach piszesz o nim tak pozytywnie, czyli wychodzi na to ze jak kazdy sie na slizgu nim jaral, to Ty starales sie udowodnic ze to takie slabe, a gdy przyszlo Ci dokladniej sprawdzic jego tworczosc nagle Ci to sie podoba. To taki tylko dowod ze slizgerzy maja wplyw na Twoja opinie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Acid Rap" dostał 4/5 za pierwszym razem i nic się nie zmieniło. Słuchałem, zapomniałem- też się nic nie zmieniło, nie wracałem od tamtego czasu, choć doceniam klimat i parę fajnych zagrywek Chance'a. Parę innych takich "czwórek" by się w moim zbiorze ocen znalazło, np. nie wróciłem od czasu premiery do "Mourning in America and Dreaming in Color", za to do tak samo ocenionego "My Name Is My Name" mi się zdarzało. Zależy to głównie od tego, jak oceniam replay value. W przypadku "Acid Rap", mimo, że to naprawdę dobry projekt to jakoś nic nie zachęciło mnie do dalszych odsłuchów.

      Usuń
  40. Napisales kiedys gdzies o Nellym ze jest raperem ktorego wszyscy powinni przeprosic, czy jakos tak. Moglys rozwinac mysl? Nelly ma jakis album godny uwagi? Czy to mozliwe ze Nelly nie jest wcale chujowy?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra pamięć, wszak pisałem to już dawno temu.
      Tak, wszyscy ci, którzy pierdolą dziś o upadku hip hopu i psioczą na Young Thuga czy innego Waka Flocka powinni paść na kolana przed Nellym, bo "Country Grammar", płyta z st. lunatics czy nawet "Nellyville" (poza nieszczęsnym dość "Dillema") to świetne płyty, daleko lepsze od tego, co w większości wychodzi w 2013/2014, od jakichś Bobbych Shmurda czy komercyjnie poległego już na szczęście Trinidada. Ci, którzy tak bardzo stawali po stronie starego cymbała KRS-One'a powinni teraz wszyscy rytualnie udać się do sklepu i kupić po 2 sztuki każdej płyty plasterowego.
      Nelly to naprawdę mocny raper, warto znać jego dysko.

      Usuń
    2. To ktoś w ogóle wtedy stanął po stronie KRS-One'a?

      Usuń
    3. Nie wiem, ślizg może?
      W każdym razie większość na szczęście była za normalnością, czego dowodzi sprzedaż "Nelltyville", w końcu KRS apelował, by nie kupować płyt Nelly'ego.

      Usuń
  41. Tak się Sieah zastanawiam czy w USA masz takie spory jak w Biedolandzie mianowicie: robi się niuskul w Polsce: inna linia basu, inna linia melodyczna, większa ilość BPM-ów i nagle wszyscy krzyczą że to jest nierapowe i naklejają łatki co może być rapem a co nim nie jest. I tak mi wpadło parę pytań:
    a) czy w USA też były takie spory czy kurwa my jesteśmy 100 lat za murzynami i kłócimy się nawet o definicję słów truskul/niuskul
    b) jak się odnoszono do eksperymentów w okresie lat 90 np. (z tego co wyczytałem post wyżej to np KRS bóg rapu i chodzący 5 element mówił żeby nie kupować płyt Nellyego, więc chodzi mi o to czy były jakieś krucjaty przeciwko niuskulowi)
    c) czy kurwa w tych latach 90 obowiązywały tylko sztywne ustalenia przy bitach czy są rapowanki gdzie to tempo piosenki jest o wiele szybsze (nie znam się aż tak na rapie z tamtego okresu więc pytam o jakieś cuda z tamtego okresu które nie mieściły się w standardzie)
    d) jak odnosisz się do naklejania tych łatek nierapowych, bo ja szalu dostaje jak ktoś mi mówi co jest rapem i ustala jakieś kurwa sztywne granice których nie da się przekroczyć (np. Pelson kurwa mądra głowa mówi że Macklemore to już nie jest hip- hop BO KURWA CZEMU, nie rozumiem podejścia i dla mnie brak zrozumienia że rap się zmienia cały czas i adaptacja do nowych warunków to konieczność jest debilizmem)
    Wyszło trochę chaotycznie ale mam nadzieję że rozumiesz ogólny sens, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a) Nie pamiętam, by były jakieś spory o samą nazwę, typu truskul. oldskul czy niuskul. Wielu pewnie nie wie (a to wszak powszechna wiedza, nawet na angielskiej wiki jest ładny artykuł) ale newschool faktycznie to nie był kurwa Nelly albo Rick Ross, ale tak uznane nazwy jak Run DMC czy potem Eric B & Rakim albo Trajby, nazwani tak na zasadzie ich odmienności wobec elektro-rapów.
      b) Były krucjaty, nie tylko przeciwko mało poważnemu Vanilla Ice, ale także przeciwko LL Cool J'owi czy Big Daddy Kane, którym zarzucano sprzedajność i odejście od korzeni. Warto zauważyć, że każda taka bitwa (LL vs. Kool Moe Dee, LL vs. Ice-T) kończyła się zawsze przegraną konserwy. Nowy Jork bardzo mocno psioczył też na zachodnie brzmienia ("All the Critics in New York" nie wzięło się z niczego) które w latach 90-tych były przecież na topie.
      c) Oczywiście, że są, sprawdź sobie wyrywkowo cały bounce movement, bardzo popularny na południu praktycznie przez całe lata 90te, pisałem o tym w bio Birdmana,
      d) Już się chyba ludzie trochę poogarniali z tym "prawdziwym" hip hopem, dawno już nie widziałem żadnego sporu na ten temat.

      Usuń
    2. O tym atakowaniu LL Cool J'a i Vanilli słyszałem, o krucjacie NY na Zachód w sumie też ale BDK to jestem zaskoczony. W każdym razie dzięki, nie wiedziałem nawet że istniało coś takiego jak bounce movement.
      A tak na koniec dość trudne pytanie- jak Ty definiujesz rap? Zastanawiasz się czasem nad jakąś radosną piosnką z raperem i myślisz NIE KURWA TO NIE JEST JUŻ RAP czy po prostu masz przeświadczenie że ten gatunek może czerpać ze wszystkiego wokół i wciąż pozostawać sobą

      Usuń
    3. No no było, i to wcześniej niż Pac vs BIG, dobry kolega udający aktualnie trupa Tim Dog był pionierem wojny wschód zachód.

      Nie mam chyba jakiejś swojej definicji poza tym, że to melorecytacja pod jakiś mniej lub bardziej standardowy podkład muzyczny, zarówno to jest hip hopem, jak i to, a już w podziały typu prawdziwy/nieprawdziwy w ogóle się nie bawię.

      Usuń
  42. Czy jest jakiś raper, wobec którego wiązałeś pewne nadzieje, a zawiódł cię na całej linii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy z Dipset poza Camronem, który coś osiągnął i Hell Rellem, który nie osiągnął nic, bo był za cienki w barach. Zwłaszcza Juelz i JR Writer to zmarnowane talenty.
      Na pewno więcej się spodziewałem po poszczególnych wariatach z Three 6 Mafia.

      A jeśli pytasz tylko o jakość wydawanych płyt, to na pewno Budden, który zaczął fatalnie, potem wzniósł się na wyżyny by potem znowu z nich spaść ostatnią solówką.
      Na znacznie więcej liczyłem u Jina.
      Niczego na miarę potencjału nie nagrali Jadakiss, Inspectah Deck, Cassidy, Fabolous no i niestety Method Man,

      Usuń
    2. To Tical nie jest na miare potencjału ? The Resident Patient Deck'a tez jest mocne

      Usuń
    3. Raczej nie, Meth to pierwszorzędny przewijacz a jego debiut znalazłby się za najbardziej epokowymi dokonaniami kolegów, debiutami Ghosta i Rae, drugą płytą GZA. Tical to dalej piękna płyta, ale raczej nie na miarę możliwości Metha.

      Usuń
    4. Powinieneś odświeżyć sobie Loso's Way, jeśli twierdzisz, że Fab nie nagrał nic na miarę potencjału.

      Usuń
    5. To zdecydowanie najlepsza płyta Faba, ale nie, to dalej nie jest pełnia możliwości. Z całej jego dyskografii można by złożyć klasyk, pojedyncze płyty niestety mają dużo wypełniaczy.

      Usuń
  43. Sieah, jaką masz opinię na temat serwisu biczfork? Moim skromnym zdaniem, ich recenzje są kurwa niedorozwinięte i każdy kto używa argumentu "No ale na pitchforku przecież ocenili na 7.8, to nie może być zła płyta" powinien wypierdalać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam problemy, by zgodzić się z jedną oceną biczforka na rok. Dziwne typy tam piszą, fascynacja ogrami typu Gucio czy Waka i jednoczesne deptanie mainstreamowców... porcys ma w każdym razie się na kim wzorować.

      Usuń
  44. Ostatnio naszła mnie taka refleksja ze paradoks plyt miedzy RD a BP polega na tym ze mimo tego ze nie sa az tak udane, to tak naprawde staly sie drabina na pozycje na której Jay juz pozostal, i z ktorej mogl sobie pozwolic np. na przyjebanie Nasowi. Mysle tez ze gdyby zamiast trzech vol. wyszla jedna plyta skupiajaca najlepsze utwory z tych albumow to pozycja Jaya byla by znacznie mniejsza do momety wydania BP, nawet jesli kazdy singiel (hard knock life, big pimpin itd.) osiagnol by taki sam sukces. Bo jednak premiera plyty co roku, a co za tym idzie hit co roku daje calkowicie inny efekt, niz jedna nawet zjadajaca te 3 albumy plyta, ktora oczywiscie tez zrobila by swoje, ale niebylo by jednak tej ciaglosci w isnieniu na rynku. Zgodzisz sie z tym? Patrzyłes na te plyty z takiej perspektywy kiedys? Wolałbys jak (chyba) wiekszosc jedna plyte zamiast tych 3? MYslisz ze 3 srednie plyty daly jednak Jay'owi wiecej niz dala by 1 ktora prawdopodobnie byla by klasykiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ładnie by nam się rozmawiało ale jak zaznaczyłeś od razu na wstępie, że "RD" i "TBP" nie są udane, to zantagonizowałeś sieaha niezmiernie. Na tym blogu takich herezji się nie pisze.

      Nie uważam też, by "Voljumy" były słabe, Vol. 1 na 4/5, Vol. 2 na 3,5, a Vol. 3 na 4 znów, spokojnie wytrzymują porównanie z płytami Nasa z lat 90-tych poza "Illmatic".

      Usuń
  45. Jak oceniasz rapera Fabulous?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatrolluję i powiem, że nie ma takiego rapera, a, paradoksalnie, tak jak napisałeś wygląda poprawna forma tego przymiotnika.

      Usuń
  46. W poprzednim wpisie wspomniałeś o Lakimie Shabazzie. Warto go sprawdzać? Miał coś do zaoferowania że aż Eminem go znamedroppował?
    A no i wspomniałeś też o Nellym, są jeszcze jacyś artyści uważani za komerchę których warto sprawdzać? Jak na przykład patrzyłem na dyskografię takiego Pitbulla który jest teraz wszędzie hejtowany to miał na gościnkach swego czasu Buna B albo Fat Joe. Ciekawe swoją drogą czy teraz by mu się dograli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto, choć dziś jego dokonania, podobnie jak np. X-Clan, mogą wydawać się z deka antyczne.

      Pitbull był też z tego co pamiętam u Cypressów na featuringu.
      Inni komercyjni raperzy warci sprawdzenia? Wszyscy! A szczerze to nie wiem, co kto uważa za "komerchę"...

      Usuń
    2. Może koledze Anonimowemu chodzi o takich wykonawców jak np. Flo Rida, LMFAO, will.i.am czy nawet Nicki Minaj? KTOŚ na pewno ich uważa za komerchę.

      Usuń
    3. Na LMFAO nie traciłem czasu, Flo Rida to niestety, mimo autentycznych skillsów rapowych, strata czasu, will.i.ama szczerze mówiąc nie słuchałem już dawno.
      Nicki Minaj jest świetna na featuringach, ale nie nagrała jeszcze niczego na miarę potencjału i zapewne nie nagra, bo konwencja w jakiej się obraca raczej tego nie zagwarantuje.

      Usuń
  47. jak sie podoba nowy Jeezy?

    OdpowiedzUsuń
  48. Nasir Jones z dumą przedstawia trailer filmu pod tytułem "Time is Illmatic" https://www.youtube.com/watch?v=_VNFCnS9c1E
    W roli głównej
    Nasir Jones jako król Nowego Jorku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdajesz sobie chyba sprawę, jak bardzo biedne będzie to w porównaniu do "Fade To Black:".

      Usuń
  49. Sieah jak to jest, że tak szybko znudził ci się głos Kendricka a nie nudzi ci się skrzeczący, piskliwy głos Eminema?

    Aha i chyba ty naprawde nie sugerujesz, że gówniane, wtórne MMLP2 czy Recovery jest lepsze od narazie najlepszej płyty tej dekady? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eminem piskliwy, skrzeczący głos? Serio? Chyba powinieneś wziąć urlop, choć patrząc na ciebie raczej przypuszczam, że to napięcie związane z 1 września...

      Recovery lepsze, MMLP2 nieznacznie gorsze, ale na tę samą ocenę co GKMC

      Usuń
    2. nie wiem jak mozna znosic "spiew" Eminema, kiedys sam powiedizal ze nie umie spiewac a teraz to robi nadmiernie, jak dla mnie to jest nieznosne, na pewno Kendrick w Bitch Don't Kill My Vibe spiewa lepiej niz Em w ktorymkolwiek numerze (oczywiscie mowie tylko o spiewie, nie rapie)

      Usuń
    3. No i chyba właśnie trochę o to chodzi, że te śpiewy Eminema są tak na złość i ze świadomością, że Mercurym to on nie jest kolego.
      A Kendrick śpiewa równie fatalnie.

      Usuń
    4. CZyli ze jak ktos spiewa chujowo ale "ze swiadomoscia" to jest juz ok? WTF? a skad jest swiadomosc ze Kendrick sie uwaza za kogos kto spiewa dobrze, szczegolnie ze jego kawalki w ktorych to robi mozna policzyc na palcach jednej reki, a Em ostatnio robi to nadmiernie

      Usuń
    5. Nie wiem z jaką intencją śpiewa Kendrick, wiem, że robi to marnie. Natomiast Em podśpiewuje od dawna i często wychodzi mu to dobrze.

      Usuń
    6. Przecież Eminem często wręcz śmieje się w twarz ludziom robiąc na przykład takie refreny: https://www.youtube.com/watch?v=5pgIu6v5zPA po prostu jawna kpina i stylizacja na tandetę, o to chodzi :) a swoją drogą dobry numer, przewózka Jaya level niesamowity, 50 i Shady też pięknie :)

      Usuń
    7. Recovery i MMLP2 lepsze? Sieah, miej litość. Eminem Show/Slim Shady LP/ MMLP zgodzę się, ale Rec i MMLP2:
      1.Nie mają spójności starych płyt.
      2.Spora część utworów ociera się o kicz, to już nawet nie jest kwestia tego czy to pop czy rap, bo chuj mnie to obchodzi, po prostu jest to przesłodzone jak na największego buntownika rap gry.
      3.Udane żarty o pierdzeniu, gównie i ogólnie amerykański humor mógł pisać przyćpany zapalczywy blondas z czasów Slima Shady'ego, a nie facet po 40, bo to wypada to blado.
      4.Eminem stracił gdzieś swój polot z dawnych czasów; jasne ma niesamowite flow i sposób składania rymów, ale ich wartość tekstowa jest dużo gorsza od tego co prezentował na Eminem Show.
      5.To już nie jest wściekły wariat po przejściach, który chce udowodnić wszystkim, że białas rapuje lepiej niż wszyscy murzyni. Obecnie to bogacz po uzależnieniu od środków przeciwbólowych, czyli przecięty mieszkaniec Hollywood.

      I nie wiem dlaczego, nie potrafisz przyznać, że GKMC jest naprawdę wybitną płytą; na pewno nie pierwszą ukazującą dzień z życia w getcie, ale pierwszą, której udało się to na taką skalę i w tak udany sposób. Przecież orientujesz się w nagrodach i recenzjach, Kendrick był niemal w każdym top 10 albumów roku spośród WSZYSTKICH gatunków muzycznych i zapewne w każdym top 10 albumów rapowych ad 2012. To nie jest coś pokaźnego? Klimat stworzony przez produkcje i teksty, sprawia że czujesz się jakbyś był w miejscach akcji; tak jak Chronic, Illmatic czy RD. I nie jest to lekki album, wyciągasz z niego refleksje i przemyślenia. To nie jest album idealny, ale gwarantuje ci, że jeszcze przez lata będzie odbijał się echem jak wcześniejsze arcydzieło zachodu z 1992 roku.
      Wiem, że nie lubisz stawiania pomników, mnie też wkurwia zachwyt nad np. Wizem Khalifą albo Schoolboyem Q, ale skoro poświęciłeś czas żeby ten album przesłuchać kilkukrotnie to miej godność przyznać, że jest to coś więcej niż płyta warta sprawdzenia.
      O gustach oczywiście się nie dyskutuje, każdy lubi co innego, ale stawianie Recovery lub ostatniego albumu Lupe Fiasco nad GKMC a tym bardziej nie włączenie tego albumu do kategorii top 2010-2014 to już nie opinia a zabieg celowy w przypadku tak ogarniętego recenzenta jak ty, bo chyba każdy z ponad przeciętną wiedzą o rapie uznałby to za żart, co zresztą skutkuje wysypem komentarzy na blogu.
      Fajnie, że masz własne zdanie, ale czemu ono tak często działa na zasadzie "skoro coś zbiera ogólne pochwały, to ja będę tego przeciwnikiem"?

      Usuń
    8. Napisałem, że "Recovery" jest lepsze, "MMLP2" nieznacznie gorsze, to mógłbyś zauważyć.
      Wg mnie twoje zarzuty są trochę z czapy bo takie właśnie "Recovery" było całkowitym, 180-stopniowym odwrotem od tego, do czego nas Shady przyzwyczaił i ani wtórności, ani kiczu nie można mu zarzucić. Przemyślenia człowieka na odwyku mogą być równie ciekawe jak ćpuna, zdecydowanie mniej żartów o pierdzeniu i mniej świrowania wariata, jest to zdecydowanie najpoważniejsza płyta Eminema i choćby za to należą jej się brawa.
      MMLP2 już jest bardziej Eminemowo kanoniczne i można pewnie parę dziur w pancerzu tu znaleźć, ale to w dalszym ciągu jest jeden z najlepszych raperów i to w dodatku w lirycznej formie. Nie sądzę też, by był jakiś limit wieku na głupie, nastoletnie żarty, posłuchałbyś czasem facetów po 50-ce siedzących przy wódce i kartach to byś się zdziwił.

      Ja naprawdę chłopaki rozumiem, że kochacie Kendricka, a wszyscy naokoło mówią, że S.80 i GKMC to klasyki więc trochę trudno wam zrozumieć, dlaczego ktoś może twierdzić inaczej, ale muszę was zmartwić- nie wtłoczycie we mnie siłą miłości do Lamara.

      Dlaczego nie uważam za klasyk- już wiecie, nie będę szósty raz powtarzał.
      Od teraz komentarze dotyczące tematu Kendrick vs. Eminem będą uważnie moderowane.

      Usuń
  50. co w stosunku do outkast z okazji 18 lecia, dobrzy? co na poczatek od nich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W stosunku do 18-lecia "ATLiens" uściślijmy, nie samego Outkast.
      Dobrzy, polecam wszystko (czyli tradycyjna odpowiedź na odpierdol się udawanych znawców rapu).
      Zastanawiam się czasem, czy to dobry pomysł, bo wracali znowu razem do studia, czy nie lepiej by cisnęli kariery solowe póki jeszcze nie są za starzy (Big Boi) albo zbyt queer (Andre).

      Usuń
  51. jest sens słuchać innych płyt od Mobb Deep poza "Infamous"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można sprawdzić jeszcze debiut, Hell On Earth (koniecznie) i nawet dobre Murda Muzik.

      Usuń
    2. A co z Blood Money? Czy album z wytwórni 50 Centa jest coś wart?

      Usuń
    3. Można sobie posłuchać ale to już nie to samo, a tematyka czasami niebezpiecznie zbliża się do tandety.

      Usuń
  52. Jest ktoś w Polsce (znany bądź zupełnie nieznany), kogo wiedzę na temat tej muzyki szanujesz i mógłbyś powiedzieć: ten koleś wie o co chodzi, nawet jeżeli się z nim nie zawsze zgadzasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flint, Calak, paru forumowiczów ślizgu, Peja ma dobrą wiedzę choć być może trochę jednowymiarową. Ktoś tam na pewno jeszcze, może mi potem do głowy przyjdzie.

      Usuń
  53. Sieah mógłbyś wymienić kilka bangerów a'la Pop That Frencha, czy też Shell Shocked?

    OdpowiedzUsuń
  54. dlaczego tak bardzo nie lubisz polskiego rapu?
    idę się założyć, że szanujesz bardziej producentów polskiej sceny niż polskich śpiewaków na mikrofonie
    sam uczyłem się od de la soul aż po dzisiejszą modę trapowo-popową, którą widzę dobrze ogarniasz
    wytłumacz mi (oczywiście nie textem "bo polski rap jest polski") dlaczego nie nawidzisz słuchać polskiego rapu pod dobre polskie bity? nadmieniam emade i metro, bo jakoś oni zbliżyli się pod czołówkę zagraniczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie "nienawidzę" kolego, nie słucham po prostu, straciłem zajawkę dawno temu, nie chce mi się wracać i nadrabiać strat, a to co mi podsyłają znajomi by ową zajawkę odnowić tylko mnie zniechęca.
      Te wszystkie wtręty o chujowości całego polskiego rapu traktujcie z przymrużeniem oka, jako ubarwienie, często prowokacje, w skrócie opinie kogoś, kto nie słuchał żadnej polskiej płyty z rapem od czasu "Kodex 2".

      Usuń
  55. Sieah może byś naskrobał coś o Wu-Tangu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestawienie płyt,takie "Jak oni śpiewają" Chyba im się należy ;)

      Usuń
    2. Myślę, że dostaną takowe, ale nie są niestety pierwsi w kolejce. Chciałbym w tym roku zrobić jeden odcinek tego cyklu dla rapera z w miarę niedużą ilością solówek.

      Usuń
    3. A tak w ogóle co planujesz następne i kiedy?

      Usuń
    4. Nie wiem, chyba nic nie zasługuje na recenzję. Może jakiś cykl odświeżę właśnie, przejrzę te, które miały tylko po jednym odcinku i coś na pewno we wrześniu się pojawi.

      Usuń
    5. "Najbardziej przereklamowani raperzy" miał tylko jeden odcinek ;)

      Usuń
    6. tak się wtrącę, bo liczyłem właśnie na jakąś recenzję, a tutaj, że "chyba nic nie zasługuję". Cormega też? Khalifa?

      Usuń
    7. Tak słuchając obu tych płyt nie jestem pewny, czy zasługują.

      Usuń
    8. Kalifa byłby dobrym wyborem, obyś miał chęci zrobić recenzję.

      Usuń
    9. A Jeezy zasługuje?

      Usuń
  56. Sieah, co sądzisz o SpaceGhostPurrpie? Przeciwieństwo A$AP Rockyego(Chujowy raper, dobre bity) czy może uważasz go za niestabilnego psychicznie debila?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie typ absolutnie nie do przejścia jako raper, natomiast jako producent bardzo ciekawe rzeczy robi.

      Usuń
  57. Mógłbyś podać kilka tytułów z personal best zwroteczek Jay'a ?
    I jakichś, w których wspiął się najlepiej technicznie na swoje możliwości. Bawił się w jakieś bardziej zauważalne wielokrotne czy przyspieszenia i tym podobne sprawy? O double entendre wiadomo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kiedyś wypisywałem.
      Wielokrotne mu się też często zdarzały, choćby:

      Pick a time, lets pick apart some stores
      Pick a weekend for freaking for figure fours
      I figure frauds never hit a lick before

      ale szczerze mówiąc nie zapisywałem wszystkich kawałków, w których to robił, Hov to nie jest typ rapera, który koncentruje się tylko na jednym aspekcie rapowego tekściarstwa.

      Usuń
    2. Z solowych kawałków to chyba No Hook jest najbardziej naszpikowany takimi wygibasami technicznymi.

      Usuń
  58. Po co na południu robią te całe Chopped And Screwed? Moja wiedze ogranicza się tylko do informacji z Wikipedii. Wiesz coś więcej na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, lokalna specjalność z Teksasu, którą podobno ciężko zrozumieć jeśli nie wtłoczysz w siebie odpowiedniej ilości sizzurpu. Dj Screw (R.I.P.) to ważna, do dziś respektowana postać na południu i często wspominana w tekstach. Parę takich kawalin lubię, kiedyś bym ci powiedział więcej bo miałem nawet kilka płyt na dysku,

      Usuń
  59. Jak oceniasz płyty Dipset?

    OdpowiedzUsuń
  60. http://www.imdb.com/title/tt2699110/
    Nowy serial niebawem, McNulty i Alice z "Luther" w rolach głównych, po takiej obsadzie nie mogę nie obejrzeć. Już wiem, że to będzie bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być ciekawie, choć tematyka wydaje się dość drętwa na 1 rzut oka.
      W tym roku i tak najbardziej czekałem na "Gotham".

      Usuń
    2. Co prawda tematyka kijowa, ale to ma być serial bardzo poważny z głównym aspektem psychologicznym, co Ruth Wilson wydaje się być stworzona do tej roli, no zobaczymy.

      Usuń
  61. 1.Najlepszy wjazd Hovy to ten z Public Service Announcement nie?
    2. Najlepsza płyta illuminaty z pytania wyżej to Czarny Album,The Blueprint czy jednak RD?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Nie wiem, przy tylu płytach, tylu kozackich zwrotkach nie potrafię chyba wskazać jednego ulubionego.
      2. TBP

      Usuń
  62. Znalazłem dziś na Ślizgu temat, w którym ktoś pytał o "udowodnienie wyższości rapu z USA nad rapem z Polski". Propsy za obronę tej słusznej odmiany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Legendarny temat, ile tam było beki z tzw. "fejmów" forumowych to ja nie wiem.

      Usuń
  63. Słuchałeś "10 Summers" Mustarda? Nie sądzisz, że gość jest lekko powtarzalny?

    OdpowiedzUsuń
  64. jak myslisz mike bardzo pozjadal cube'a? jesli chodzi o to tysiaclecie killer > ice

    https://www.youtube.com/watch?v=v1Na3p3KVeM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Killer Mike to jest ice Cube nowego tysiąclecia i na pewno lepiej mu idzie niż staremu O'shea, niemniej nie bądźmy okrutni, Cube parę fajnych rzeczy też w XXI wieku zrobił.

      Usuń