poniedziałek, 5 października 2015

Scarface- Deeply Rooted [September 4, 2015]




Nie chwaląc się zbytnio i pozwalając sobie na prywatę na samym początku wpisu, to, dobre ziomy, byłem jednym z pierwszych piewców talentu Brada Jordana w polskim internecie (Young Jeezy'ego, K-Rino i paru innych pewnie też). W czasach, gdy dzieciarnia jarała się "8 Milą", Funkowym Homosapienem czy inną Peją, ja cierpliwie klarowałem zdziwionym interlokutorom na hip-hop.pl- HOUSTON, GŁUPCZE. Dla mnie Scarface to absolutne top topów wszechczasów, czemu zresztą dałem wyraz w zapomnianym już, a wartościowym wszak rankingu sprzed lat, który to nadal aktualnym jest. Jakby nie patrzeć to za wiele Scarface'a na rapbzdurach nie było mimo wszystko, czuję więc, że tę recenzję jestem mu po prostu winny. A co o nim samym?
Równa, mocna dyskografia, szacunek w przekroju całego kontynentu, silny kręgosłup moralny, niezmiennie honorowy system wartości, posiadający w życiorysie także mroczne karty, wyposażony w jedne z najlepszych strun głosowych i smykałkę do opowiadania historii, weteran południowej sceny to idealny przykład człowieka, którego królem ogłoszono i chciano dać koronę, ale on nie pofatygował się nawet na ceremonię przyznania. Dla niego ważniejsi są przyjaciele, rodzina, życie. Przeszedłby jeszcze tylko test białej rękawiczki kol. Rozenek, potrafił przyrządzić dobrą sztukę mięsa to zaklinam się, mimo mojej 100% heteroseksualności, jakby spytał, czy wyjdę za niego...
No, ale będąc już prawie całkiem poważnym, to, przy zachowaniu wszelkich proporcji, to coś mam z 1/3 Geto Boys wspólnego, obaj jesteśmy przecież w jakiś sposób weteranami sceny. Raper z wiadomo jakich względów, ja choćby dlatego, że ze świecą szukać bloga o zagranicznym rapie, który nadaje od 5 lat, na którego ludzie regularnie wchodzą, nawet jeśli wiedzą, że dalej nowego wpisu nie ma.
Jak już skończymy heheszki to cóż, czywiście, że moja długowieczność nie może się równać z tą Face'a, ale fajnie czasem sobie pomyśleć, że jestem w tym środowisku hmmm, no właśnie, głęboko zakorzeniony.




Ci, którzy trochę w tematyce się orientują mniej więcej wiedzą, z czym będą mieć do czynienia sięgając po jakąś płytę bohatera niniejszej, ja wam miesiąc temu mogłem powiedzieć, co się tutaj znajdzie, przewidziałbym z 75% tematyki kawałków, ba, postawił milion, że będzie Ross (rewanż za "Blessing In Disguise" musiał być przecież) i Z-Ro. Nie ma się co oszukiwać, raper odrobinę za stary już jest na eksperymenty z flow, na jakąś 180-stopniową woltę w stronę mainstreamu, sądzę nawet, że jakby to do niego przykleiła się jakaś szołbiznesowa pijawka w typie Amber Rose, to TMZ jedynie wzruszyłby ramionami.
No właśnie, Scarface nadaje zupełnie inne znaczenie wyrażeniu "stać w miejscu". Pan ten budzi emocje zazwyczaj tylko i wyłącznie przy okazji premiery swoich płyt, rzadko, no może poza etapami, gdy twierdzi, że biali ukradli hip hop, pojawia się w niusiarniach. Na status legendy nie zapracował sobie jednak nicnierobieniem, bowiem piękna, bogata dyskografia (równa do bólu, jak już wspomniałem)i nieformalnie (o czym też już wspomniałem) noszona korona mówią same za siebie. Skąd sukces? Ja, chłopaki, bym stawiał na to, że w odróżnieniu od takiego choćby Andre 3000, też przecież aspirującego do rządzenia, jest, po prostu, zwykle, po ludzku, poważny.
Poważny człowiek, poważny raper, poważny kandydat w prawie każdej kategorii do każdej nagrody. Tak, dokładnie o to chodzi. Spokojnie mogę powiedzieć, że Scarface raper zrobił dla mnie, jako słuchacza, znacznie więcej, niż "Scarface". Źródło cytatu znane, ewentualnie do doczytania.

Powaga to słowo klucz także w odniesieniu do "Deeply Rooted", 12 z kolei solówki, praktycznie w całości wyprodukowanej przez inną legendę rejonu, N.O. Joe, którego co bardziej ogarnięte mordy zapewne kojarzą z klasycznego "Ridin' Dirty" czy chyba najwybitniejszego dzieła samego Face'a, "The Diary". Wiecie, fejm fejmem, sława sławą, zasługi zasługami, ale niestety nie mogę powiedzieć, by producent był najsilniejszą stroną tego projektu. Amerykańce lubią określenie "hit or miss", znaczące mniej więcej tyle, że raz się coś uda, a innym razem nie. Tym zwrotem mógłbym określić wkład Joe w album, z silnym zaznaczeniem, że opcja "hit" jednak zdecydowanie najczęściej grana była podczas mojego odsłuchu. No bo jak to jest, że w jednym miejscu udanie inkorporuje on nowe brzmienia, jak w "Dope Man Pushin'", które spokojnie mogłoby skończyć na jakimś fejmowej AAA-premierze trapowców, gra emocjami w uduchowionym "God", rozjaśnia ponury nastrój budowany przez smutasa Brada w "You", buduje dobry nastrój bardzo southowymi w swojej istocie "Rooted" czy "Anything", by potem popsuć wrażenie strasznie bezpłciowym, do bólu radiowym "Voices" czy zadziwiająco wręcz niepasującym tu "Steer" albo, nie ukrywajmy, ciągnącym się trochę, nudnawym "Fuck You Too", którego tandetnych i zapętlonych klawiszy nie ratuje nawet refren zawsze dobrego Z-Ro. Nie wiem też jeszcze, co sądzę o kuriozalnie syntetycznym "No Problem", niby fajnie daje w głośnikach, ale...
Hmm, no coś wyraźnie nie gra czasami niestety. By była jasność, nie są to bynajmniej paździerze, słuchanie tego nie zaboli was przesadnie, ale cóż, oczekiwałem więcej, tym bardziej, że czasu na dopracowanie było sporo. Warstwa muzyczna jest po prostu czasem odrobinę niespójna, coś, na co przy okazji premiery płyty autora takich muzycznych monumentów jak "The Diary" czy "The Fix" zwrócić uwagę trzeba. Ba, piękne "Made" z 2007 wypada tutaj znacznie, znacznie lepiej. Zmieniły się czasy, zmieniły się też jak widać chłopaki. N.O. Joe to taki trochę software do spalin Volkswagena. Normalnemu userowi może nie zaszkodzi, pojazd z nim pojedzie do B i z powodzeniem wróci do A, ale coś tam jednak zgrzyta.

Argh, Bushwick, Matka Natura jednak bywa okrutna...
Ok, wróćmy do tematu.
Ważne jest, że podobnie jak Volkswagen, który przecież zacnym Das Autem jest, Scarface nie traci przesadnie wiele musząc z taką, a nie inną produkcją się zmierzyć. Coś w tym jest, że utrzymane w podobnym od stu lat stylu historie i klechdy w wykonaniu Brada potrafią mnie jeszcze w 2015 poruszyć, zachęcić do skupienia uwagi. Tak mają tylko naprawdę najwięksi.
Znów bowiem napotykamy na swojej drodze odwieczne problemy getta, te same rozkminy, znane nam życie na linii frontu, wydawałoby się nawet, że wygrażamy pięścią tym samym "sniczom", co w 2007 czy 1996, a te same kobiety namawiają nas do, niezmiennie niedostatecznie zabezpieczonych, zabaw i innych bezeceństw, i powiem wam, że mi to pasuje. Znów wsiąkłem w opowieści Brada i po chwili zapomniałem, że miało być inaczej, że ile można, że tu mógłby pojęczeć Drake a tam powinien paznokcie wyrywane mieć Future (czy co oni mu tam robią, że takie dźwięki raczy z siebie wydawać), by małolaty kupiły. Coś w charyzmie, plastyce opowieści i spójności przekonań, prawdzie czasu i ekranu powoduje, że słucha się tego niezmiennie dobrze.
Tak więc stałem obok jak chłopaki butowali kapusia w "Anything" (czyżby Troya znów?), wyrywałem sobie włosy doświadczając tych samych wizji co raper w "Voices", rozważałem, czy byłem dobrym synem, kolegą pod wpływem "You", z lamusowatości wyleczyło mnie, przynajmniej na tę parę minut "Dope Man Pushin’", a nawet przez chwilę uwierzyłem w siłę wyższą przy okazji ciekawego koncepcyjnie "God".
A$AP Rocky z kolei powinien się zastanowić, czy te wersy o raperach w szpilkach i obcisłych dżinsach nie przelatują aby czasem niebezpiecznie blisko jego umocnień...
Scarface to na pewno jeden z najbardziej sugestywnych "opowiadaczy" i jeżeli tego po "Deeply Rooted" oczekiwaliście, to się nie zawiedziecie. Nie znajdziecie tu zapychaczy, tracków do radio, ustępstw, kombinowania pod górę, próby wymyślania samego siebie na nowo. Bo i po co? Face to jeden z nielicznych raperów, którzy starzeją się dobrze, z klasą, po prostu hmm, godnie.
Głęboki, niski, dudniący, bardzo kontrastujący lekko płaczliwym tonem z tym, co przekazuje głos nie zmienił się ani trochę. On po prostu wyważa kopniakiem drzwi do foyer, w którym w łapki grają rurkowcy pokroju Drake'a, Young Thuga i wszystkich możliwych A$AP'ów, zamaszystym ciosem uderza w stół i mówi- Panowie, panie i ty Drake, tak kurwa być nie bedzie (z akcentem na brak ogonka przy ę).
Nie ma sensu chyba próbować tu udowadniać, że płyta jest wizjonerska, że jej wyjście zmieni cokolwiek, że jutro na datpiff swoje tejpy powrzuca setka naśladowców. Jest to tylko, a może aż, kolejna cegiełka w strzelistym, gotyckim, monumentalnym kościele, jakim jest dyskografia jednego z najlepszych ludzi, którzy chwycili za majka.
Jest w tym wszystkim też po prostu definicją tego, co reprezentuje sobą Houston- nie dla densingu i buractwa niezmiennie przez tyle lat. Charakter, zdecydowane poglądy, nieustępliwość. Miękkie serce ale twarda dupa. Syn na kolanach i glock w kieszeni. Środkowy palec dla policji (jak w "The Hot Seat") i jednocześnie karne głosowanie w każdych wyborach. Cechy, które powinien mieć każdy ulicznik, może minus okazyjne mentalne odpierdole, które zaprowadziły takiego np. Beaniego Sigela na manowce, z których nie ma już powrotu.
Podsumowując, Scarface to jest ten typ muzułmanina, którego jednak chciałbyś w Polsce.

Poza Fejsem na płycie pojawiają się też inni zawodnicy, wagi cięższej dosłownie (Ross), w przenośni (Nas, John Legend) jak i inne, mniej godne wspomnienia postacie. Cóż, znów "hit and miss", laska z "Voices" odrobinę niestety popsuła świetny skądinąd kawałek, za to John Legend czy Cee-Lo zrobili to, co robią najlepiej od lat, czyli wokalny, za przeproszeniem, rozpierdol. Jakby moje nucenie nie nastrajało do wycia mojego psa, to śpiewałbym "God" tak samo jak kiedyś śpiewałem "Free Mason" (pamiętacie?).
Odrobinę poniżej oczekiwań natomiast wypadł wg mnie kawałek z Rossem i Nasem. Ross jak zwykle, Nas trochę leniwie, miało być 5/5, jest może 3,5/5. No, do "In Between Us" to raczej podjazdu nie ma, ale z drugiej nie spodziewałem, że ten podjazd mieć będzie. Cóż, featuring z wiadomo kim, który to wiadomo kto respektował bardzo Face'a, zdarza się tylko raz.


I to jest chyba "klu" całej recenzji, które teraz będą raczej krótsze, bardziej zwięzłe i bardziej zrozumiałe, prawie tak zrozumiałe, jak reakcja fanów na propozycję finansowania przez nich nowej płyty Geto Boys, złożoną przez Williego D (a tak swoją drogą, wiecie kogo kiedyś znokautował Willie? Wiecie, macie google, taki fun fact, przyjemny i pożyteczny).
Nigdy tak naprawdę nie wiem, jak to jest z tymi tzw. "oczekiwaniami". Czy od pomników powinno się oczekiwać tego samego, co od młodziaków? Czy taki Jay, Nas, Scarface jeszcze muszą, czy już ewentualnie mogą? Czy jak nie wymyślą koła na nowo, to będzie tragedia, czy może naturalna kolej rzeczy. Ciągle głodny rapgry drapieżnik czy poczciwy mentor, zachęcający i służący mądrą, acz zazwyczaj przewidywalną radą? Brad udowadnia, że ta druga opcja wcale nie musi być bolesna, emerytura może być pogodna i niekiedy nawet interesująca. Sami dobrze wiecie, że płyta zasługuje max na 3,5, ale, co też wiecie, w końcu nie jesteście tu pierwszy raz, jestem bardzo nieobiektywny w przypadku raperów, których gdzieś tam w jakiś sposób wyznaję.
Smutno mi się zrobiło, jak się dowiedziałem z jego książki, że miał aż takie problemy natury psychicznej, że trzymając pistolet przy skroni gotowy był zrobić ten jeden nieodwracalny krok dalej. Ogarnięcie się po takich przeżyciach wymaga na pewno bardzo silnej osobowości, jeśli spytalibyście mnie, kogo z raperów podejrzewałbym o to, że dali samym sobie siarczystego raza po papie i zaczęli normalnie żyć, to w pierwszej piątce moich typów byłby Scarface.
Może gdyby historia jego perypetii była bardziej rozpowszechniona, to nie mówilibyśmy dziś o Capital Steezu, O.S.T.R. czy Alori Joh, w końcu, cytując samego rapera, Słońce w końcu wyjdzie. Musi.

66 komentarzy:

  1. Siecha, czy będziesz pisał częściej czy jak prawie zawsze napiszesz 2-3 posty i znikniesz.
    - Kochający fan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebym to tak prorokować potrafił

      Usuń
  2. A może by tak Drake&Future?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tam sieah, masz jakiegoś muzułmana w domu? XD planujesz napisać o nowym materiale Jay Rocka czy Vince Staples?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam, mam swoje zdanie w sprawie imigrantów/uchodźców, muzułmanina znam jednego chyba aktualnie, normalny człowiek, ale w sumie tacy właśnie się wysadzają w metrach.

      Planuję dorzucić parę zaległych recenzji z tego roku, Vince i Jay w kolejce do sprawdzenia, jak będzie można coś fajnego o nich napisać, to czemu nie?

      Usuń
    2. Pewnie kojarzysz sieah jak tutaj czy na FB pisałem ci, że "The Wire" jest u mnie na pierwszym miejscu wśród innych seriali. Otóż w czasie tej blogowej rozłąki jeszcze jeden mam serial na pierwszej pozycji eksgzekwo z The Wire; te dzieło ma również wiele wyrazistych, ciekawych postaci. Pewnie wiesz już o które arcydzieło mi chodzi? zaznaczę tylko, że wśród 1 i 2 planowych postaci; nie ma ani jednego geja, lesbijki, latynosa, murzyna, grubego czy przesadnie chudego, co jak na dzisiejsze standardy jest to trochę dziwne.

      Usuń
    3. Drugim najlepszym serialem w historii jest z "Z Archiwum X", więc pewnie o to ci chodzi.
      Ewentualnie drugi sezon "True Detective"? Nie wiem

      Usuń
    4. Oczywiście chodzi mi o Twin Peaks, trochę niżej jest Gomorra. Jakie zdanie masz sieah na temat tych seriali?

      Usuń
    5. Twin Peaks oczywiście w top 10 na pewno by się znalazł.
      Gomorra- nie ogladalem jeszcze, coz.

      Usuń
  4. Jak oceniasz Three 6 Mafie i jaki masz stosunek do tej grupy? Pytam, bo nigdzie sie na to nie natknąłem a ocen na RYM nie widziałem. Jak dla mnie zajebista grupa z własnym, unikalnym brzmieniem które ewoluowało, zajebiste bity (wszystkie zrobili sami) i płytami które mimo że mają w sobie sporo horrorcore(nie wszystkie) to mają świetną produkcje, klimat i ogólnie są dobre.
    Pozdro

    PS: Wierze w regularne wpisy i wiadomo że na nie czekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na tak, zdecydowanie. Debiut to jedna z najważniejszych płyt na południu, ever.
      Paru fajnych charakternych osobników (i osobniczki) z tej ekipy bardzo cenię, także tych, którzy koło ekipy się kręcili (T-Rock mistrz!).
      Szkoda, że sie chłopaki rozsypali.

      Usuń
    2. Taką opinie to ja rozumiem, elegancko.

      A jak dzisiejszy south i jego kondycje?

      Usuń
    3. Dalej jest dobrze, choć wiadomo, że sytuacja w CM nieciekawa.
      W dalszym ciagu na południu wychodzi co roku dużo fajnych płyt, pojawiaja się nowi zawodnicy, na pewno dalej najwięcej się właśnie tam dzieje.

      Usuń
  5. Może to pytanie już padło, ale co tam najwyżej powtórze się. Czy oglądałeś "Straight Outta Compton" ? Co o nim myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem spoko chyba. Parę wątków pominiętych (m.in. beef) ale oglądało się dobrze.
      Dobrze, że zrobili film o tej ekipie.

      Usuń
  6. Sieah, cieszę się, że powróciłeś z martwych. Miejmy nadzieję, że nie jako zombie tylko coś mocniejszego (Licz na przykład). Kilka pytań:
    1. Co uważasz o muzykach Madchild, Snak the Ripper, Merkules, Rich Homie Quan?
    2. Co uważasz o partii Nowoczesna? Zgadzasz się z zarzutem, że to "tratwa ratunkowa" PO?
    3. https://www.youtube.com/watch?v=AULRSOK1KPQ Czy to jeden z najlepszych utworów rapowych? Np. Top 100?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madchild- w sumie dobrze, choć trochę twórczość SM i jego mi się przejadła, nie wymyśli chyba nic ciekawego.
      Snak- parę kawałków znam, nuda, pierwsze skojarzenie B-Real.

      W zwiazku z tym, że nie ma za bardzo na kogo głosować, zapewne na Nowoczesna pójdzie mój głos.

      Pamiętam film w którym ten kawałek się pojawił, pamiętam teledysk do niego. Top 100? No nie wiem, nie tworzyłem chyba jeszcze takiego zestawienia, dobry pomysł w sumie.

      Usuń
    2. Nowoczesna jak żadna inna partia w Polsce spełnia definicję neoliberalizmu. Tak, tę definicję, której nikt do końca nie potrafi określić, ale pod którą wchodzą banksterstwo, crony capitalism i keynesism pod przykrywką wolnorynkowych sloganów w połączeniu z gadką o neutralności światopoglądowej państwa (tak jakby promowanie państwa świeckiego było naturalne). Przykro mi to mówić, ale przez partie tego typu do kapitalizmu (czyt. niskich podatków) zniechęciło się więcej ludzi, niż kiedykolwiek usłyszało o Korwinie. Z dwojga złego wybieram Korwę.

      Usuń
    3. Poza tym nie wiem jak można wierzyć, że komuś takiemu jak Ryszard Petru - osobie, która bez problemu znalazłaby prace za 50k/mies+ w sektorze prywatnym nagle bezinteresownie zachciało się iść do polityki ryzykując całą swoją reputacją tylko po to aby naprawić Polskę. Wcale to nie jest lobbysta.

      Usuń
    4. Też tak sądziłem (o tym neoliberalizmie), ale wystarczyło mi trochę posłuchać tego, co ten człowiek mówi by stwierdzić, że hejt jest głównie dla hejtu.
      O ile w kwestiach światopoglądowych dalej jestem na lewo (choć też z wyjątkami, ci co czytają to wiedzą), to ekonomicznie jest zupełnie na drugim biegunie. Petru jako jedyny kandydat a) wie co mówi, a wie co mówi dlatego, że osiągał sukcesy b) nie jest pierdolnięty na umyśle.
      O Korwinie już ty na tym blogu były debaty (jak przystało na rapowy blog :D)- w dalszym ciągu jestem na nie, dlaczego? Patrz punkt b.

      A to, z czego czynisz zarzut dla mnie właśnie jest zaletą. Nie chce pracować za 50k tylko chce coś zrobić dla kraju za 10- w czym niby jest gorszy od perukarza Marka Suskiego?

      Usuń
    5. Nie mam nic przeciwko ludziom sukcesu w polityce ale Petru jako bankster przez lata wspierający platformę i nagle gdy platforma tonie rezygnujący ze swojej wysoko płatnej pracy tylko po to aby bezinteresownie iść do polityki jest dla mnie kompletnie niewiarygodny. To nie hejt, nie żywię żadnej urazy do tego człowieka, wręcz przeciwnie, gdybym miał gwarancje, że będzie realizował postulaty takie jak 3x 16% PIT, CIT, VAT to chciałbym, żeby to on rządził ale niestety historia z Platformą pokazuje, że żadna etatystyczna partia w Polsce nie obniży tak radykalnie podatków bo zgodnie z doktryną Keynesa aby stymulować "nowoczesną" gospodarkę pieniądze muszą być w budżecie a nie w kieszeniach ludzi. Faktycznie, Korwin jest lekko świrnięty - głównie z uwagi na to, że 25 lat filozofuje sobie bez żadnych hamulców zapominając, że jest politykiem i musi zdobyć poparcie ale i tak wolę go jako człowieka który swoim życiorysem i latami niezmiennych poglądów udowodnił, że jego intencje polityczne są czyste.

      Usuń
    6. Hmmm no cóż, ja wiem, że polityk i tak w końcu cię oszuka, ale przy takim nastawieniu to należałoby zostać w domu w dniu wyborów (co też rozważałem).
      Ja czekam na gościa środka, który pogoni biurokratów ale jednocześnie da żyć tym, którzy radzą sobie w życiu gorzej, czyli zarówno PO, jak i JKM odpada.

      Usuń
    7. Rozwalenie biurokracji i utrzymywanie socjalizmu to sprzeczność, niestety, utopia nie istnieje. Co do wyborów to mimo wszystko myślę, że lepiej zagłosować na nowoczesną niż zostać w domu bo chyba żaden zdrowo myślący polak, któremu losy kraju nie są obojętne nie powinien chcieć, żeby Kaczyński miał władzę absolutną w kraju a już wiele sondaży pokazywało samodzielną większość PiS w sejmie. No ale nadal Korwin to najlepszy wybór, nie ma co się bać jego "szaleństwa" bo ma zbyt duży elektorat negatywny, żeby zdobyć powyżej 10% kiedykolwiek i realnie rządzić a jego obecność w sejmie na pewno pozytywnie namiesza na wiejskiej.

      Usuń
    8. Tylko KWW GB "Szczęść Boże"

      Usuń
    9. o proszę kto zawitał w te skromne progi!

      Usuń
    10. Należę do tych wzmiankowanych w leadzie naiwniaków, którzy zaglądają na ten blog w nadziei, że pojawił się nowy (obiecany blisko rok temu) wpis. Twoja "regularność" woła o pomstę do nieba! Czyżby rodzina Ci się powiększyła...?

      Usuń
    11. Jestem dramatycznie nie w temacie jeśli chodzi o rap, obawiam się, że już za daleko odpłynąłem. Czas, by młodzi, prężni blogerzy chyba zajęli moje miejsca króla internetowego pierdololo rapowego.

      Usuń
    12. Witaj na pokładzie, mój okręt to Dream Theater.

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miały być kolejne recenzje i co? Cisza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do weekendu pojawi się nowa recenzja i nowy wpis kontynuujący pewną serię.

      Usuń
  9. Jezu wpis kontynuujący serię? Sieah, błagam, zastanów się nad tym, bo się nam przemęczysz.

    A tak na poważnie to miła niespodzianka, że jednak żyjesz i coś tam skrobiesz. No i parę pytań:

    1. Sprawdzałeś może nową płytę Żydka z Pittsburgha? Dla mnie rewelacja, lepsza nawet niż WMWTSO, ograniczenie ćpuńskich klimatów wyszło mu tylko na dobre.

    2. Słyszałeś Downtown Macklemore'a? Mimo całej mojej sympatii do Maca nie potrafię przekonać się do tego tracka, naprawdę cienko to brzmi, nawet do jakiejś Eski się nie nadaje za bardzo, choć widać, że bardzo by chcieli z Ryanem, żeby było inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Opisz albumy Game'a, bo oba zajebiste są. Na coś takiego liczyłem słysząc, że Game wydaje coś, co ma być kontynuacją tytułu "The Documentary".

    OdpowiedzUsuń
  11. Myslisz ze mozna jeszcze zniczyc kariere dissem jak uczynil wujek LL Canibusowi? Tak sie zastanawiam, bo dzis zapuscilem sobie Officer Down Banksa i mysle ze z Rossa powinna zostan miazga,i podsmiechujki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy założeniu, że cisną sobie dwaj panowie na nierównorzednych stanowiskach w rapgrze? Tak.
      Dwóch tak samo istotnych? Nie sądzę. Banks jednak dużo niżej pod względem popularności od Rossa.

      Usuń
  12. Co sądzisz o raperze Skippa Da Flippa? Moim zdaniem to przyszłość strapowego grania

    OdpowiedzUsuń
  13. Jako dosc duzy fan Paca w jaki sposob odnosisz sie do nowego krazka Leszcza Lamara? Duzo widzialem sceptycznych opinii na forum slizgu, z niektorymi sie zgadzam, ale ostatnie jego wyczyny na nowym albumie, goscinkach jak np. LA z Dolla czy wystepy na krazku Doktorka wybijaja go do mozliwe ze kiedys top raperow. Co o tym myslisz? Ludzie beda go wymieniac jednym ciagiem z legendami rapu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkim fanem nie jestem ale szumu narobił, nie można mu tego odmówić.
      Nie wiem, czy go będą wymieniać, okaże się jak wyda 5 legali, wszystko zależy od tego kiedy i jak zacznie się tendencja spadkowa.

      Usuń
  14. Witam. Jako dosc duzy fan Paca co myslisz o statnim albumie Leszcza Lamara i trubucie do Shakura? Widzialem dosc duzo sceptycznych opinii twojego autorstwa w jego kierunku na forum slizg, z niektorymi sie zgadzam, ale ostatnie goscinki jak np. LA u Dolla, wyczyny na albumie doktorka pomagaja widziec go w top rapu, wymienianym kiedys legendami jednym tchem.

    OdpowiedzUsuń
  15. master p >>>>>>>>>>>>> scarface

    OdpowiedzUsuń
  16. Czy przez te cztery lata od premiery Take Care twoja ocena urosła czy nadal 2.5/5? Naprawdę uważasz ten album za gorszy od 808's & Heartbreak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie urosła, nie wracam do tego, zapomniałem już dawno o tym.

      Usuń
  17. Dwa wpisy w 2015, weź się za robotę w nowym roku, co

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to i tak więcej niż zero :) zawsze niestety ostatnio słomiany polski zapał mnie dopada, już siadam już coś piszę a tu nagle coś jebut i muszę inne rzeczy ogarniać.

      Usuń
  18. Sieah, weź w końcu coś wrzuć na bloga, bo nudy w internetach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ze ktoś jeszcze zagląda :)
      Kiedyś na pewno coś będzie, jakbym zrezygnował to bym usunął całkowicie.

      Usuń
    2. Nie żartuj sobie. Ja wchodzę przynajmniej raz w tygodniu z nadzieją, że coś ruszy. Come on, man!

      Usuń
  19. Byłeś na MGK w WWA? Jedziesz na MGK w sierpniu? I jakie ogólnie masz zdanie o General Admission? Lepsze od Lace Up czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Sieah, no ile można czekać, aż spłodzisz jakiś wpis? Ja od ostatniego zdążyłem już spłodzić potomka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja teraz takich rzeczy slucham https://www.youtube.com/watch?v=Q33SoblaZbU a recenzji tego nie chcecie zapewne.

      Usuń
  21. R.I.P. Sieah lub wracaj do żywych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaprzeczam pogłoskom o śmierci. Choć w sumie nie wiecie, kto to pisze (mysterious music in the background)...

      Usuń
  22. Sieah nie żyje, nie wróci już nigdy - jego ostatnie 3 słowa: "Jeezy to król!", a nie żadne "przepraszam za krzywdy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze myslalem ze zejde z tego świata z jakims kanonicznym "więcej światła!" ale w sumie to też ujdzie :D

      Usuń
  23. To juz 1,5 roku od ostatniego wpisu, a ja co jakiś czas dalej tu wchodzę naiwnie wierząc, ze miło się zaskoczę...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może uchyl rąbka tajemnicy i pochwal się co Cie tak odciągnęło od pisania? Awans na dyrektorskie stanowisko? Narodziny drugiego potomka? ;)

      Usuń
    2. A długo by gadać. Parę spektakularnych rzeczy, trochę smutnych, ot normalne życie.

      Usuń
    3. Potki głoszą, że sieah pośmiertnie zostanie wcielony do Gothboiclique.

      Obadaj: https://www.youtube.com/watch?v=PhutfY_jV4I

      Usuń
    4. Nie klikam bo pewnie jakis klon Bonesa albo innego niezrozumialego slizgowego fenomenu.

      Usuń
    5. Nie, nie to nowy Young Jeezy, serio.

      A tu personifikacja szaleństwa Gucciego: https://www.youtube.com/watch?v=ymSgls0Ce24

      Planujesz sprawdzić chociaż Freshmanów XXL-a w tym roku czy masz już całkiem wyłożoną lachę na nowy rap i słuchasz tylko k-popu?

      Usuń
  24. A to dobre nawet, ładnie ryje banię.

    Sprawdzę na pewno. K-pop to była krótka zajawka jakiś czas temu, już mi przeszło.
    Myślę nad jakimś kanałem youtube, chyba teraz lepszą formą są filmiki niż ściana tekstu. Dodałbym to tego jakiegoś patronite i kasiorka by popłynęła strumieniem wartkim.
    No ale do tego muszę się odrobinę ogarnąć bo zaniedbałem siłownię a skupiłem się na nieheteroseksualnych rzeczach, jak CCNP i efekty niestety widać.

    OdpowiedzUsuń
  25. X jest jednym z najmocniej wyhajpowanych zawodników w tym sezonie. Kibicuję żeby się ogarnął i utrzymał na fali jak Migos, bo jak będzie odpierdalał to zapomną o nim wszyscy jak o Spaceghostpurrpie.

    Trend jest taki, że video mocno angażuje, pytanie jaką platformą jesteś zainteresowany. Czy klasycznie YT czy może napierdalanie live na Facebooku? FB mocno teraz promuje wideo i warto się zastanowić czy z taką niszą to nie jest dobra platforma. Co do Patronite'a to trzeba być Gonciarzem żeby wartko płynęło.

    PS
    Obadaj na nowym solo Rossa kawałek z Jeezym, Future i Gottim. Dobrze zamiatają.

    OdpowiedzUsuń